wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 14.

Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :)
~-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oboje wierciliśmy się w łóżku przez całą noc. Ostatecznie głowa Harrego spoczęła na mojej klatce, a ramiona pewnie oplatały moją talię uniemożliwiając mi jakikolwiek ruch. Wyglądał tak niewinnie kiedy spał. Długie rzęsy spoczywały na lekko rumianych policzkach, usta miał rozchylone co było niezmiernie kuszące. Pochyliłam się składając mały pocałunek na jego policzku. Moje usta powoli znaczyły sobie drogę do jego warg, poprzez nos i podbródek.  Mruknął coś niezrozumiałego lekko podnosząc głowę. Zaspane oczy wpatrywały się we mnie z czułością, kiedy podnosił się, opierając plecami o wezgłowie łóżka. Uśmiechnął się do mnie, unosząc moje ciało, które spoczęło na jego silnym torsie. Pachniał tak dobrze.
-Jak się spało księżniczko?- jego głos zabrzmiał zaraz obok mojego ucha. Czułam jak zawija moje włosy wokół swoich palców.
-Znośnie, a tobie?- uniosłam się żeby na niego spojrzeć, jednak zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam lekki grymas rysujący się na jego twarzy.
-Znośnie?
-Tak, kopałeś mnie przez całą noc, ostatecznie decydując się, aby użyć mnie jako poduszki.- rzuciłam żywo gestykulując rękoma. Zaśmiał się głośno na mój komentarz ukazując malujące się dołeczki po obu stronach czarującego, zaspanego uśmiechu.
-Chyba będziesz się musiała przyzwyczaić, bo mnie spało się wyśmienicie.- mruknął całując czubek mojej głowy. Nawet taki prosty gest przy Harrym nabierał nowego, lepszego znaczenia. Objęłam jego talię mocniej, kiedy przysuną swoje ciepłe ciało bliżej mojego. Mogłam idealnie wyczuć rytm jego bijącego serca, kiedy w spokoju leżał rozkoszując się moją bliskością- przynajmniej taką miałam nadzieję.
-Oferta lodów nadal aktualna?- spytałam cichutko, kiedy lekko poruszył się zmieniając pozycję.
-Już się zacząłem martwić, że zapomniałaś.- szepnął zadowolonym tonem i dałabym sobie głowę uciąć, że się uśmiecha.
-Nigdy.
***
Nieprzyjemny wiatr owiał  moją twarz, kiedy otworzyłam drzwi, żeby wypuścić Harrego. Obiecał, że przyjedzie po mnie za dwie godziny, bo ma pilną sprawę do załatwienia. Moja podświadomość podpowiadała mi iż powinnam zapytać go, gdzie i do kogo się wybiera, jednak nie chciałam wymuszać tego na nim. Jestem pewna, że nadejdzie czas, kiedy opowie mi o tej sytuacji w parku. Ciepłe, miękkie usta wybudziły mnie z chwilowego zamyślenia. Duże dłonie chłopaka od razu powędrowały ma moje mocno zaokrąglone biodra, podczas gdy ja zarzuciłam swoje na jego kark mocniej przyciskając jego usta do swoich. Mruknął zadowolony, kiedy leciutko pociągnęłam go za włosy.
-Do zobaczenia królewno!- szybko cmokną mnie w nos zanim podreptał do swojego samochodu, całkiem znikając z mojego pola widzenia.  Nie wiem, co zaczynałam czuć do niego. Szczęście, kiedy jest obok. Smutek, kiedy go nie ma. Zdawałam sobie sprawę, że droga do serca Harrego długa, ale on zdecydowanie był tego wart. Miłości.
Nie minęły 2 godziny, kiedy czarny wóz bruneta zatrzymał się pod moim domem. Owinęłam się szalikiem, zanim ostatecznie wyszłam z mieszkania dokładnie zamykając drzwi. Zimny wiatr musnął moje policzki, kiedy się odwróciłam. Harry stał za mną szeroko się uśmiechając. Ręce miał splecione z tyłu za plecami, na jego głowie spoczywała granatowa czapka, która ujarzmiała jego loki. Uśmiech opleciony dwoma widocznymi dołeczkami. Ten chłopak był po prostu piękny. Szmaragdowa zieleń jego oczu, była niemal jak magnes. Jego dominująca postawa była bardzo onieśmielająca, jednak przełamałam się i podeszłam do niego przyciskając swoje usta do jego gorącego policzka.
-No dzień dobry skarbie.- ręka Harrego od razu odnalazła moją, co było w tamtym momencie bardzo przydatne. Jego ciepłe dłonie, były jak moja własne prywatne rękawiczki. Zdziwiłam się, kiedy zamiast do samochody pociągnął mnie lekko w stronę jednej z parkowych uliczek. Szliśmy tak razem, ze splecionymi dłońmi. Zero słów. One nie były potrzebne, cieszyliśmy się swoją obecnością, w tak naturalny sposób. Uśmiech mimowolnie wkradł się na moje usta, kiedy ujrzałam małą budkę z lodami.
-I co, lody o tej porze roku smakują najlepiej.- mówi Harry, kiedy zaczyna jeść druga gałkę swoich czekoladowych lodów. W moich oczach, w jednej sekundzie zmienił się w małego, kędzierzawego chłopca jedzącego lody na ławce w parku. Tylko, że ten teraźniejszy Harry, jest dorosły i ma problem, który tuszuje i nie chce mi go wyjawić.
- Mój ojciec bierze ślub.- zaczął cicho- zabawne, nie? Z 3 kobietą. W sumie, czemu się dziwić. Milioner z ogromem pieniędzy na koncie, pięcioma domami w samym centrum Londynu.- umilkł. Jego oczy zaczęły skanować moją twarz, szukając jakby ratunku. Chwyciłam jego dłoń zachęcając aby skończył mówić.
-Zostawił mnie i mamę. Nie mieliśmy nic, podczas gdy on ma wszystko.
-Zaprzątanie sobie głowy tym, co ma ktoś inny, a czego nie mam ja, prowadzi donikąd. Każdy z nas ma coś, czego nie mają inni.- powiedziałam cicho.
-A co ja mam?

-Masz moje serce.