3 kom=next :)
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :)
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zachłysnęłam się powietrzem, kiedy już byliśmy na zewnątrz. Moja pewność siebie zmalała, kiedy się obróciłam. Harry stał z dłońmi zanurzonymi w kieszeniach. Jego wzrok aktualnie skanował nasze buty. Prośba, aby odwiózł mnie z powrotem do domu, po raz drugi, nie wchodziła w grę .Nie chodziło o to, że się bałam. Nie chciałam. Było coś co w jakiś niewyjaśniony sposób ciągnęło mnie do niego. Nie mogłam opisać mojego zdziwienia, kiedy chwycił moją dłoń i lekko pociągną w stronę samochodu. Westchnęłam głęboko, powoli podążając jego śladem.
-Gdzie jedziemy?
-Do domu.- Jego odpowiedź była dla mnie nie lada zaskoczeniem, co było wyraźnie wymalowane na mojej twarzy. Nigdy nie sądziłam, że Harry z własnej woli będzie chciał odwieźć mnie do domu, drugi raz z rzędu. Wsiadłam do samochodu, naciągając sukienkę na obnażoną skórę ud. I znowu ta cholerna cisza. Jego milczenie doprowadzało mnie do szału, jednak nie byłam wystarczająco odważna, aby zacząć rozmowę. Nie obserwowałam drogi, byłam bardziej zajęta wymyślaniem jakiegoś sensownego zdania.
-Jesteśmy.- usłyszałam jego głos, zaraz koło mojego ucha. Nie zdążyłam się zorientować kiedy dojechaliśmy na miejsce. Chwyciłam dłoń Harre’go, kiedy pomagał mi wysiadać z samochodu. Zmieszany wzrok bruneta spoczął na mojej twarzy, kiedy wbijałam obcasy w asfalt, niemalże w desperacji próbując zatrzymać go w miejscu. Puściłam jego dłoń cofając się w stronę samochodu. To nie był mój dom. To był dom Harre’go. Moje dłonie, powoli zaczynały drżeć, pod wpływem ogarniającego mnie strachu. Nie zdążyłam zauważyć, kiedy chłopak stanął przede mną. Wyciągnął swoją rękę, a następnie umieścił ją w dolnej części mojego kręgosłupa. Delikatnie wprawił swoją dłoń w ruch, lekko pocierając moje plecy. Tata zawsze robił tak, kiedy płakałam. Dziwne, że ten ruch nadal działał na mnie kojąco. Moim oczom powoli ukazywały się kolejne części jego twarzy. Był przerażony, tak jakby bał się, że ucieknę. Postawiłam pierwszy krok do przodu. Głębokie westchnięcie wydostało się z jego rozchylonych ust, kiedy niepewnym krokiem kierowałam się w stronę drzwi. Kiedy chłopak uporał się już z kluczami, otworzył mi drzwi delikatnym gestem zaprosił mnie do środka. Mieszkanie niebyło jakieś przeogromne. Salon połączony wraz z kuchnią. Pomieszczenie wydawało się być bardzo przestrzenne. Ściągnęłam buty, rzucając je gdzieś w kąt. Harry nagle zmaterializował się przede mną. Chwycił moją dłoń, i poprowadził do kuchni. Posadził mnie na blacie, wstawiając wodę na herbatę. Zbierałam w sobie odwagę, aby ostatecznie spojrzeć mu w oczy.
-Ha..Harry, co było twoim kolegom?- nerwowo podrapał się po karku, jakby zastanawiał się co ma powiedzieć.
-Umm… oni po prostu za dużo imprezują, i nie byli w najlepszej formie.- powiedział i zalał herbaty wrzątkiem.
Jego odpowiedź nie była, za bardzo przekonująca, jednak nie chciałam rozpoczynać jakiejkolwiek kłótni z nim. Zeskoczyłam z blatu, podążając za chłopakiem. Jego sylwetka pokonywała kolejne schody, do góry. Moje przypuszczenia, iż prowadzi mnie do sypialni okazały się trafne, kiedy otworzył jedne z drzwi wpuszczając mnie do środka. Postawił herbaty na jednej z komód, po czym otworzył ją wyciągając koszulkę i parę bokserek.
-Możesz się w to przebrać, łazienka jest tam.- powiedział i kiwną głową w stronę białych drzwi. Zabrałam ubrania i zniknęłam za drzwiami łazienki. Ściągnęłam sukienkę, przeciągając przez głowę za duży T-Shirt Harre’go. Pachniał nim. Dolną partię mojego ciała oplotły czarne bokserki. Złożyłam sukienkę, przewieszając ją przez ramię. Otworzyła drzwi i niepewnym krokiem wyszłam z łazienki. Harry leżał po jednej stronie łóżka, ciemna pościel okrywała jego ciało jedynie do pępka. Obnażona klatka unosiła się i opadała, podczas gdy jego wzrok spoczywał na telewizorze. Odchrząknęłam znacząco, aby zwrócić na siebie uwagę. Jego pożądliwy wzrok spoczął na mojej okrytej, koszulką sylwetce. Usiadł , i odchylił pościel z drugiej strony łóżka.
-Nie, nie… w porządku, będę spała na kanapie.- powiedziałam cicho, żywo gestykulując rękami. Szybko potrząsną głową w sprzeciwie. W rezultacie jego gwałtownego ruchu kilka loków opadło na jego czoło. Okiełznał je, sprawnie przeczesując je palcami.
-Wskakuj.- powiedział i skinął głową w moją stronę. Wdech i wydech. Powtarzałam sobie. Jeżeli tak dalej pójdzie to te dwa słowa staną się niedługo moim życiowym mottem. Wspięłam się na łóżko, przysuwając się jak najbliżej krawędzi. Głosy z telewizora ucichły, a światło zgasło. Poczułam jak łóżko ugina się pod nieznanym mi ciężarem. Zamarłam kiedy poczułam jak duże dłonie pewnie oplatają moją talię. Ciepłe usta składały miękkie pocałunki na moim karku. Moje nogi znalazły się pomiędzy jego.
-Dobranoc, Skarbie. – szepną i umiejscowił mały pocałunek tuż nad moim uchem. Minęło trochę czasu, zanim całkiem się odprężyłam i powoli odpływałam do krainy morfeusza.
niedziela, 25 sierpnia 2013
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Rozdział 06.
5 kom= next :)
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy. Jak myslicie co sie wydaży dalej ?? :)
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Myśl o kolejnym spotkaniu z Harrym, nie dawała mi spokoju. Nie mogłam nawet skupić się na kolejnym odcinku „Przyjaciół”, który właśnie leciał w telewizji. Moja zaduma trwała by dalej, gdyby nie wibracja w telefonie, oznaczająca przyjście nowej wiadomości. Nie wiem, jak przedstawić stan, w którym się znajdowałam, kiedy zobaczyłam, że SMS nie jest od Harreg’o tylko od mamy, która oznajmiła, iż nie jest w stanie wrócić do domu na noc. Radość? Nie, nazwałabym to czymś w rodzaju zawiedzenia. Dlaczego? Zanim się zorientowałam zegarek wskazywał 18. Moje lenistwo zadziwiało mnie coraz bardziej, kiedy po 5 minutach w końcu udało mi się zdjąć jedną nogę z kanapy. Nie czekając na nic pognałam do łazienki. Gorące kropelki wody, wręcz parzyły moją skórę. Chciałam zmyć z siebie nieprzyjemne wrażenia z dzisiejszego poranka, starając się rozluźnić przed kolejnym wyjściem z Harrym. Był naprawdę tajemniczy. Nie było to nic złego, mogłabym nawet powiedzieć, że ta cecha w jakiś niewyobrażalny sposób przyciąga mnie do niego jeszcze bardziej. Osuszyłam ciało ręcznikiem wkładając na siebie przygotowane wcześniej ubrania. Nie wiedziałam za co się zabrać, kiedy w końcu spojrzałam na zegarek. Moje ręce sprawnie odnalazły pędzle i tusz do rzęs. Byłam pewna, że mogłam ogłosić się mistrzynią w najszybszym nakładaniu makijażu. Skacząc na jednej nodze ubierałam buty, jednocześnie pakując wszystkie potrzebne rzeczy do torebki. Kiedy w końcu wyprostowałam się do pozycji pionowej, w mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Wdech i wydech. Ubrałam czarną, skórzaną kurteczkę i sprawnym, lecz niepewnym ruchem otworzyłam drzwi.
-Cześć Skarbie.- ochrypły głos po raz drugi tego dnia zadźwięczał w moich uszach.
-Cześć Harry.- szepnęłam i uniosłam głowę. Loki miał zaczesane do tyłu, musiał włożyć w to dużo pracy, aby uzyskać zamierzony efekt. Czarna koszula zapięta aż po sam kołnierzyk, ciemne jeasny i te same białe, znoszone conversy. Nie spoglądałam mu w oczy, cały czas podziwiając jego nienaganny styl. Nim zdążyłam się zorientować jego wzrok spoczął na moim ciele. Czarna, krótka sukienka, sama nie wiem czy był to odpowiedni strój dla mnie. Sylwetka to nie było coś czym mogłabym się chwalić, jednak z jakiegoś nieznanego powodu chciałam wyglądać ładnie.
-Chodźmy.- splótł ze sobą nasze dłonie, kiedy już uporałam się z kluczem w drzwiach. Z przyjemnością przyjęłam ten gest. Ciepło jego dłoni powoli uspokajało moje drżące ciało. Pomógł mi się wdrapać na miejsce pasażera, natomiast sam podbiegł i usadowił się za kierownicą. I znów to samo. Cisza. Nie byłam do końca pewna dlaczego, ale dopiero wtedy poczułam się nieco skrępowana przez ten fakt.
-Ile masz lat?- wyjąkałam w końcu. Lekko odwrócił głowę w moją stronę, jednak zaraz wrócił wzrokiem na drogę przed nami.
-Dziewiętnaście, a ty?- nie sądziłam, że mnie o to zapyta.
-Ja… um siedemnaście.- powiedziałam trochę ciszej. Wyglądał na nieco zmieszanego moją odpowiedzią. Nie odezwał się. Jechaliśmy w totalnej ciszy, jednak samochód zatrzymał się chwilę później.
-Jesteśmy.
Moje źrenice rozszerzyły się na widok ogromnego klubu przed moimi oczami. Wysiadłam z samochodu, kierując niepewne spojrzenie w stronę Harreg’o. Chwycił delikatnie moją dłoń, lekko ciągnąc za sobą. Podeszliśmy do wejścia. Umięśniony, wysoki mężczyzna spojrzał na nas z góry.
-Styles.- usłyszałam cichy, ale stanowczy głos Harreg’o. Chwilę potem znaleźliśmy się w środku. Moja dłoń wyślizgnęłam się z dłoni Harreg’o, kiedy prowadził mnie przez pijany, tłum tańczących ludzi. Przestraszyłam się. Nigdy nie byłam w takim miejscu. Poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach i śmiało mogę powiedzieć, że nie były to dłonie Harreg’o.
-Odsuń się.- ochrypły głos nad moim uchem, sprawił iż nieznajome ręce zniknęły z mojego ciała. Odwróciłam się przodem do Harreg’o, opierając swoją głowę na jego ramieniu. Próbowałam uspokoić swój oddech. Poczułam jak miękkie i ciepłe usta chłopaka składają małe pocałunki na moim czole.
-Spokojnie, Em. Chodź.
Chwycił ponownie moją dłoń i lekko pociągnął w stronę kanap. Patrzyłam uważnie jak Harry wita się po kolei z różnymi ludźmi, którzy aktualnie zajmowali część VIP. Brunet odwrócił się w moją stronę i gestem ręki poprosił bym podeszła bliżej. Trzech chłopaków siedzących na kanapach, od razu skierowało swój wzrok na mnie. Wyglądali dziwnie. Czerwone oczy, fioletowe sińce pod oczami. Nie byli pijani. Sama nie wiem co im było, ale definitywnie nie był to skutek alkoholu. Rzuciłam błagalne spojrzenie w stronę Harreg’o. Miałam wrażenie jakby zrozumiał o co mi chodzi. Chwycił moje ramię, jednocześnie prowadząc mnie do wyjścia.
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy. Jak myslicie co sie wydaży dalej ?? :)
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Myśl o kolejnym spotkaniu z Harrym, nie dawała mi spokoju. Nie mogłam nawet skupić się na kolejnym odcinku „Przyjaciół”, który właśnie leciał w telewizji. Moja zaduma trwała by dalej, gdyby nie wibracja w telefonie, oznaczająca przyjście nowej wiadomości. Nie wiem, jak przedstawić stan, w którym się znajdowałam, kiedy zobaczyłam, że SMS nie jest od Harreg’o tylko od mamy, która oznajmiła, iż nie jest w stanie wrócić do domu na noc. Radość? Nie, nazwałabym to czymś w rodzaju zawiedzenia. Dlaczego? Zanim się zorientowałam zegarek wskazywał 18. Moje lenistwo zadziwiało mnie coraz bardziej, kiedy po 5 minutach w końcu udało mi się zdjąć jedną nogę z kanapy. Nie czekając na nic pognałam do łazienki. Gorące kropelki wody, wręcz parzyły moją skórę. Chciałam zmyć z siebie nieprzyjemne wrażenia z dzisiejszego poranka, starając się rozluźnić przed kolejnym wyjściem z Harrym. Był naprawdę tajemniczy. Nie było to nic złego, mogłabym nawet powiedzieć, że ta cecha w jakiś niewyobrażalny sposób przyciąga mnie do niego jeszcze bardziej. Osuszyłam ciało ręcznikiem wkładając na siebie przygotowane wcześniej ubrania. Nie wiedziałam za co się zabrać, kiedy w końcu spojrzałam na zegarek. Moje ręce sprawnie odnalazły pędzle i tusz do rzęs. Byłam pewna, że mogłam ogłosić się mistrzynią w najszybszym nakładaniu makijażu. Skacząc na jednej nodze ubierałam buty, jednocześnie pakując wszystkie potrzebne rzeczy do torebki. Kiedy w końcu wyprostowałam się do pozycji pionowej, w mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Wdech i wydech. Ubrałam czarną, skórzaną kurteczkę i sprawnym, lecz niepewnym ruchem otworzyłam drzwi.
-Cześć Skarbie.- ochrypły głos po raz drugi tego dnia zadźwięczał w moich uszach.
-Cześć Harry.- szepnęłam i uniosłam głowę. Loki miał zaczesane do tyłu, musiał włożyć w to dużo pracy, aby uzyskać zamierzony efekt. Czarna koszula zapięta aż po sam kołnierzyk, ciemne jeasny i te same białe, znoszone conversy. Nie spoglądałam mu w oczy, cały czas podziwiając jego nienaganny styl. Nim zdążyłam się zorientować jego wzrok spoczął na moim ciele. Czarna, krótka sukienka, sama nie wiem czy był to odpowiedni strój dla mnie. Sylwetka to nie było coś czym mogłabym się chwalić, jednak z jakiegoś nieznanego powodu chciałam wyglądać ładnie.
-Chodźmy.- splótł ze sobą nasze dłonie, kiedy już uporałam się z kluczem w drzwiach. Z przyjemnością przyjęłam ten gest. Ciepło jego dłoni powoli uspokajało moje drżące ciało. Pomógł mi się wdrapać na miejsce pasażera, natomiast sam podbiegł i usadowił się za kierownicą. I znów to samo. Cisza. Nie byłam do końca pewna dlaczego, ale dopiero wtedy poczułam się nieco skrępowana przez ten fakt.
-Ile masz lat?- wyjąkałam w końcu. Lekko odwrócił głowę w moją stronę, jednak zaraz wrócił wzrokiem na drogę przed nami.
-Dziewiętnaście, a ty?- nie sądziłam, że mnie o to zapyta.
-Ja… um siedemnaście.- powiedziałam trochę ciszej. Wyglądał na nieco zmieszanego moją odpowiedzią. Nie odezwał się. Jechaliśmy w totalnej ciszy, jednak samochód zatrzymał się chwilę później.
-Jesteśmy.
Moje źrenice rozszerzyły się na widok ogromnego klubu przed moimi oczami. Wysiadłam z samochodu, kierując niepewne spojrzenie w stronę Harreg’o. Chwycił delikatnie moją dłoń, lekko ciągnąc za sobą. Podeszliśmy do wejścia. Umięśniony, wysoki mężczyzna spojrzał na nas z góry.
-Styles.- usłyszałam cichy, ale stanowczy głos Harreg’o. Chwilę potem znaleźliśmy się w środku. Moja dłoń wyślizgnęłam się z dłoni Harreg’o, kiedy prowadził mnie przez pijany, tłum tańczących ludzi. Przestraszyłam się. Nigdy nie byłam w takim miejscu. Poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach i śmiało mogę powiedzieć, że nie były to dłonie Harreg’o.
-Odsuń się.- ochrypły głos nad moim uchem, sprawił iż nieznajome ręce zniknęły z mojego ciała. Odwróciłam się przodem do Harreg’o, opierając swoją głowę na jego ramieniu. Próbowałam uspokoić swój oddech. Poczułam jak miękkie i ciepłe usta chłopaka składają małe pocałunki na moim czole.
-Spokojnie, Em. Chodź.
Chwycił ponownie moją dłoń i lekko pociągnął w stronę kanap. Patrzyłam uważnie jak Harry wita się po kolei z różnymi ludźmi, którzy aktualnie zajmowali część VIP. Brunet odwrócił się w moją stronę i gestem ręki poprosił bym podeszła bliżej. Trzech chłopaków siedzących na kanapach, od razu skierowało swój wzrok na mnie. Wyglądali dziwnie. Czerwone oczy, fioletowe sińce pod oczami. Nie byli pijani. Sama nie wiem co im było, ale definitywnie nie był to skutek alkoholu. Rzuciłam błagalne spojrzenie w stronę Harreg’o. Miałam wrażenie jakby zrozumiał o co mi chodzi. Chwycił moje ramię, jednocześnie prowadząc mnie do wyjścia.
piątek, 16 sierpnia 2013
Rozdział 05.
4 kom= next :)
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :)
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :)
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Moje ciało,
ogrzewane przez grube futerko Bethany spoczęło na łóżku. Nie byłam teraz w
stanie racjonalnie myśleć. W mojej głowie rysowało się kolejne, nieuniknione
spotkanie z Harrym. „Do zobaczenia, Em”. Jego słowa cały czas odbijały mi się w
głowie. Dlaczego on mi nie da spokoju? Byłam mu wdzięczna za uratowanie mnie
przed bliższym spotkaniem z napalonym blondaskiem wtedy w parku, ale to nie ma
żadnego znaczenia. Podskoczyłam na łóżku, kiedy telefon znajdujący się pod moją
głową zaczął wibrować. SMS. Harry.
„Do
zobaczenia jutro, Skarbie Xx”
Treść
wiadomości, nie wywołała uśmiechu na mojej twarzy. Fakt, że jutro zostaję w
domu całkiem sama mnie nie zdziwił. Kolejne spotkanie biznesowe mamy, ale myśl,
że on może ponownie się tu zjawić była daleka od przyjemnych. Nie chciałam go
tu.
***
Nieprzyjemny
chłód z samego rana, zmotywował mnie do tego, aby wstać z ciepłego łóżka i zamknąć
okno. Pogoda była dziś wyjątkowo nieładna. Stałam chwilę przy oknie obserwując
sąsiadów, jednak, kiedy do moich nozdrzy dotarł zapach świeżo parzonej kawy,
niemalże w sekundzie okleiłam się od okna. Moje stopy bez problemu odnalazły
drogę do kuchni. Ciepłe tosty. Gorąca kawa. Albo mi się wydaje, albo po 17
latach moja mama zaczęła uświadamiać sobie na czym polega macierzyństwo.
Musiała niedawno wyjść, zostawiając po sobie jedynie karteczkę z wiadomością,
że wróci w nocy. Nic nowego. Usadowiłam się na stołku, powoli przeżuwając każdy
kęs. Muszę przyznać, że moja mama się spisała. Dzwonek do drzwi. O nie!
Dlaczego on musi zjawiać się tak wcześnie rano. Nie wstałam. W głębi duszy
modliłam się, żeby po prostu sobie poszedł, ale moje marzenia miały się nijak
do rzeczywistości. Wyprostowałam się i ruszyłam w stronę drzwi. Uchyliłam je
lekko, mając nadzieję, że może moja mama po prostu czegoś zapomniała. A jednak.
Burza ciemnokasztanowych loków, koryta kapturem granatowej bluzy wyłoniła się z
za uchylonych drzwi.
-Cześć
skarbie.- Pochylił się i lekko cmokną mój policzek. Cały czas stałam w tym
samym miejscu, chowając resztę swojego ciała za drzwiami.
-Mogę wejść?
Trochę tu marznę.- jego głos wyrwał mnie z chwilowego otępienia. W głowie
szukałam jakiejś sensownej wymówki, żeby bardzo delikatnie go spławić, jednak moja
inteligencja w tej chwili zawiodła. Otworzyłam drzwi, pozwalając tym samym
wejść brunetowi do środka. Nie czekając ściągnął buty i odwrócił się w moją
stronę. Jego pożądliwy wzrok spoczął na moim pół nagim ciele. Drobne figi i
przy duży T-Shirt, definitywnie nie był to strój, w którym pokazałabym się
komukolwiek. A w szczególności Harremu.
-Daj mi
sekundkę.- wymamrotałam bardziej do siebie niż do niego,usłyszałam jego
stłumiony chichot zanim całkiem zniknęłam za drzwiami mojego pokoju. Nie mogłam
uwierzyć w to, że zostawiłam go tam samego, jednak chęć ukrycia mojego
obnażonego ciała zwyciężyła. Naciągnęłam na siebie jasne jeansy i bluzę, czym
prędzej wybiegając z pokoju. Byłam pewna, że jeszcze nigdy nie ubierałam się w
takim tempie. Wychyliłam się zza ściany, obserwując Harreg’o. Ciepłe ciałko
Bethany bezkarnie spoczywało na jego kolanach, podczas gdy on jakby nigdy nic
dokańczał mojego tosta. Wyglądał bardzo… normalnie. Odchrząknęłam znacząco,
kiedy całkiem wyłoniłam się zza ściany, wchodząc do kuchni. Ciepły uśmiech
okraszony dołeczkami wkradł się na jego usta. Przyglądałam mu się z
zaciekawieniem. Loki, poskręcane w małe rureczki. Były jeszcze lekko wilgotne.
Pewnie złapał go deszcz. Fioletowe sińce pod oczami znów przykuły moją uwagę,
chyba zauważył co jest moim punktem zainteresowania, gdyż po chwili odwrócił
głowę.
-Ymm, więc
co Cię sprowadza?- starałam się brzmieć naturalnie, jednak byłam tak
spanikowana, że nie wyszło to najlepiej.
-Ty.- jego
odpowiedź była, krótka i jasna. Zastanawiałam się co mam powiedzieć, jednak
Harry znów zaczął mówić.
-Kino jak
mniemam Cie nie odpowiadało, więc zabieram Cię do innego miejsca dziś
wieczorem.- nie, nie, nie. Przymknęłam oczy żeby móc się skoncentrować i ułożyć
sensowne zdanie.
-Ja… ja
jestem Ci bardzo wdzięczna, za to, że mi pomogłeś wtedy w parku, ale nie wiem
czego ty ode mnie oczekujesz.- powiedziałam na jednym wydechu, kierując pełne
obawy spojrzenie w stronę Harreg’o. Uśmiechnął się lekko, i wstał z miejsca,
jednocześnie odstawiając Bethany z powrotem na ziemię. Podszedł bliżej i lekko
pochylił się w moją stronę.
-Do
zobaczenia o 19.00, Em.- cmoknął mój policzek i wyszedł z domu. O nie !
!!!
Aaaaaa chciałabym Wam baaardzo podziękować za komentarze i wyświetlenia :D Zmotywowaliście mnie do napisania kolejnej część, dlatego już dziś pojawi się rozdział 5 :D Dzięki za wszystko <33 ^.^
czwartek, 15 sierpnia 2013
Rozdział 04.
3 kom=next :)
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
„Strach przed imieniem zwiększa tylko strach
przed tym kto je nosi…”
Każda
komórka mojego ciała wręcz drżała, przez wszechogarniającą i dominującą
obecność Harreg’o. Cała podróż minęła w
całkowitej ciszy, byłam wdzięczna Bogu, że brunet nie wdawał się w zbędną rozmowę ze mną. Sam
fakt, że siedzi zaraz obok mnie w samochodzie, był dla mnie stresujący.
-Jesteśmy.
Kino. W
głębi duszy byłam mu wdzięczna za wybór miejsca. Moje obcasy stukały o krzywo
poukładane płytki chodnika, prowadzącego do wejścia. Zanurkowałam dłońmi do
kieszeni marynarki, co wyraźnie podirytowało Harreg’o. Nie powinien się dziwić,
nie chciałam tu być.Jego ręce luźno zwisały po obu stronach wysokiej sylwetki .
Ciemne, wąskie spodnie podkreślały jego długie nogi. Wyglądałam przy nim trochę
jak gnom irlandzki. Przeciętna uroda, niezbyt zgrabna sylwetka.
-Odwieź mnie
z powrotem.- słowa same wydostały się z moich ust. Nie kontrolowałam tego. Moje
ciało spięło się na samą myśl o reakcji Harreg’o. Jego sylwetka zatrzymała się
parę kroków dalej. Jakbym miała uciekać, na pewno dałoby mi to jakąś przewagę.
Odwrócił się. Nie wyglądał na zadowolonego. Jego twarz przybrała orientalne rysy,
włosy lekko opadły na czoło, ale zdążył je okiełznać, zanim dokładnie im się przyjrzałam.
Podszedł, moje szanse, na jakąkolwiek ucieczkę z każdą chwilą malały. Chciałam
coś powiedzieć, jednak zostałam ogłuszona parą oczu, spoglądających na mnie z
góry. Były prawie w kolorze nefrytu. Powiedzieć „piękne”, to zdecydowanie za
mało. Jego szczęka była mocno zaciśnięta, kiedy mi się przyglądał. Wzrokiem
podążałam po całej jego twarzy. Długi, ale zgrabny nos, brzoskwiniowe policzki,
czarne rzęsy, którymi oprawione były szmaragdowe tęczówki, pełne, malinowe
usta. Nigdy nie przyglądałam się innym chłopcom z taką dokładnością, ale bez
zastanowienia mogę powiedzieć, że uroda Harreg’o była niebanalna. Był naprawdę
ładny. Nie zauważyłam, kiedy moja ręka znalazła się Nawego policzku. Skarciłam
się za to i niezgrabnym ruchem cofnęłam dłoń. Dalej był zły. Nie mogłam opisać
mojego szczęścia, i zdziwienia za razem,
kiedy ruszył w stronę samochodu. Otworzył mi drzwi i czekał aż podejdę. Szybko
ruszyłam w stronę samochodu, mając na uwadze to, że w każdej minucie może
zmienić swoje zdanie. Usadowiłam się na siedzeniu. Wdech i wydech. Mój oddech
był nieregularny. Nie dziwiłam się samej sobie. Podążałam wzrokiem za sylwetką
chłopaka, który okrążał samochód aby po chwili usiąść za kierownicą. Bałam się.
Ruszył. Samochód wolno poruszał się po drodze, podczas gdy ja męczyłam się z
wyrzutami sumienia. Dlaczego?
Kiedy tylko
dojechaliśmy, jak najszybciej wysiadłam z samochodu chcąc jedynie uniknąć
palącego wzroku Harreg’o. Bez wahania ruszyłam w stronę domu, nie zdążyłam
uporać się z kluczami, kiedy poczułam gorący oddech na szyi.
-Do
zobaczenia, Em.
Cholera !
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział 03.
Moja poranna toaleta odbyła się w ślimaczym tempie. Korzystając z wolnej soboty, mogłam pozwolić sobie na spanie do 12.00, co niezmiernie ucieszyło mój organizm. Leniwym ruchem otworzyłam szafę w poszukiwaniu jakiegoś odpowiedniego stroju, jednak skończyło się na czarnych legginsach i przy dużej bluzie z bohaterami mojej ulubionej kreskówki. Zaśmiałam się, kiedy podeszłam do lustra. Ciemne włosy, sterczały w dziwnych kierunkach, lecz kiedy próbowałam je trochę okiełznać, przynosiło to zupełnie odwrotny efekt. Powoli zaczęło mnie to irytować. Westchnęłam głęboko, zanim upięłam włosy w niedbały kok. Opuściłam pokój, zamykając za sobą drzwi. Cisza, która panowała w domu, była przytłaczająca. Kiedy mieszkałam z tatą, dom wypełniały nasze gromkie śmiechy, a teraz… Codziennie rano i wieczorem zastaję pusty dom, bo moja mama jest zbyt pochłonięta rozwijaniem swojej kariery zawodowej. Usiadłam przy kuchennym stole z kubkiem kawy w dłoni. Mój wzrok skanował kolejne strony ulubionej książki. Gorąca ciecz, paliła mój przełyk coraz bardziej z każdym kolejnym łykiem, ale nie przejmowałam się tym za bardzo, będąc zbyt pochłonięta czytaniem powieści. Stopy okryte różowymi kapciami wesoło zwisały z wysokiego krzesła, podczas gdy ja zagłębiałam się w dalsze losy bohaterów. W mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Czułam się niemal jakby moje mięśnie ogłosiły strajk, kiedy pierwsza próba podniesienia się z krzesła okazała się nieudana. Leniwym ruchem wstałam ze stołka i szurając kapciami doszłam do drzwi. Moja drobna dłoń spoczęła na klamce a drewniana bariera się uchyliła. Jesienny wiatr przyjemnie otulił moje ciało, kiedy drzwi całkiem się otworzyły.
-Hej Skarbie.-jego filuteryjny sposób mówienia oszołomił mnie bardziej niż sam fakt, że krajobraz jego torsu okryty jedynie koszulką rozciąga się przed moimi oczami. Harry.
-Cześć… Harry – rzuciłam lekko zestresowana jego obecnością. Odniosłam wrażenie, że moje zmieszanie bardzo go bawiło. Dopiero w dziennym świetle byłam w stanie zobaczyć dołeczki, którymi okraszony był jego uśmiech. Nachylił się aby cmoknąć mnie w policzek. Mój refleks tym razem mnie nie zawiódł. Odwróciłam głowę, unikając intymniejszego kontaktu z ustami Harreg’o. Zaśmiał się cicho w odpowiedzi na mój chaotyczny ruch. Nie czekał na zaproszenie, kiedy odwróciłam głowę stał w kuchni bez butów skanując wzrokiem każdy centymetr kwadratowy pomieszczenia. Czuł się bardzo swobodnie. Moje zdenerwowanie było w tamtym momencie bardziej niż widoczne. Nie byłam nawet w stanie ułożyć żadnego sensownego zdania. Powolnym ruchem weszłam do kuchni. Oparłam się biodrem o kant blatu, jednocześnie unosząc wzrok. Piękne, szmaragdowe oczy Harreg’o spoczęły na mojej twarzy. Ani trochę nie przypominał chłopaka z poprzedniego wieczoru. Jedyne co mnie zaciekawiło to fioletowe cienie pod jego oczami. Wyglądał na wyspanego.
-Czego chcesz?- starałam się nie brzmieć tak bezuczuciowo, jednak ton w jakim się do niego zwróciłam zaskoczył mnie samą. Mały uśmiech jak na zawołanie znikną z jego twarzy. Wyglądał jakby był zdziwiony moją reakcją.
-Chcę Cię gdzieś zabrać. Dziś wieczorem.- powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-Wesz, ja… ja naprawdę…- szukałam w mojej głowie odpowiednich słów jednak nie udało mi się to.
-Będę o 19.00. Ubierz się … ładnie.- jego ciało znalazło się blisko mojego. Nie miałam pojęcia dlaczego jego obecność sprawia, że zupełnie tracę zmysły. Wykorzystał chwilę mojej nieuwagi i musną swoimi ustami mój policzek.
-Nie zapomnij za mną zamknąć.- usłyszałam jego głos zanim zatrzasną drzwi. O 19.00. Nie kontrolowałam swojego oddechu. Moja klatka miarowo unosiła się i opadała. Zaczęłam się zastanawiać czy nasze spotkanie będzie można nazwać randką. Jeżeli tak. To nie za dobre pierwsze doświadczenie z tym tematem.
***
Przeczesałam palcami, jeszcze mokre włosy. Mój kręgosłup uginał się pod ciężarem starej, i na pół siwej Bethany. Mruknęła zawijając swoje grube ciałko w coś co na kształt przypominało koło. Zwaliłam ją z siebie, podnosząc się z wygodnego łóżka. Ugh 18.00. Przez moment zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno dobry pomysł, żeby przystać na propozycję Harreg’o. Chwyciłam ubrania, które wcześniej przygotowałam i zniknęłam za drzwiami łazienki.
Usłyszałam dźwięk parkowanego samochodu po drugiej stronie ulicy, kiedy pakowałam telefon i portfel do torebki. Naciągnęłam na siebie kremową marynarkę dopełniającą strój i zbiegłam ze schodów. Wdech i wydech. Otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazała się wysoka sylwetka Harreg’o.
-Hej Skarbie.- Jego usta wygięły się na kształt półksiężyca.
-Cześć Harry.
Niespiesznie zamykałam drzwi na klucz, kiedy staliśmy już na zewnątrz. Jak na siłę próbowałam opóźnić moment kiedy ja i Harry znajdziemy się po raz kolejny sami w jego samochodzie. Schowałam klucze do torebki, i zanim zdążyłam się zorientować moja dłoń była schowana w dużo większej dłoni Harrego, kiedy prowadził mnie do swojego samochodu.
-Hej Skarbie.-jego filuteryjny sposób mówienia oszołomił mnie bardziej niż sam fakt, że krajobraz jego torsu okryty jedynie koszulką rozciąga się przed moimi oczami. Harry.
-Cześć… Harry – rzuciłam lekko zestresowana jego obecnością. Odniosłam wrażenie, że moje zmieszanie bardzo go bawiło. Dopiero w dziennym świetle byłam w stanie zobaczyć dołeczki, którymi okraszony był jego uśmiech. Nachylił się aby cmoknąć mnie w policzek. Mój refleks tym razem mnie nie zawiódł. Odwróciłam głowę, unikając intymniejszego kontaktu z ustami Harreg’o. Zaśmiał się cicho w odpowiedzi na mój chaotyczny ruch. Nie czekał na zaproszenie, kiedy odwróciłam głowę stał w kuchni bez butów skanując wzrokiem każdy centymetr kwadratowy pomieszczenia. Czuł się bardzo swobodnie. Moje zdenerwowanie było w tamtym momencie bardziej niż widoczne. Nie byłam nawet w stanie ułożyć żadnego sensownego zdania. Powolnym ruchem weszłam do kuchni. Oparłam się biodrem o kant blatu, jednocześnie unosząc wzrok. Piękne, szmaragdowe oczy Harreg’o spoczęły na mojej twarzy. Ani trochę nie przypominał chłopaka z poprzedniego wieczoru. Jedyne co mnie zaciekawiło to fioletowe cienie pod jego oczami. Wyglądał na wyspanego.
-Czego chcesz?- starałam się nie brzmieć tak bezuczuciowo, jednak ton w jakim się do niego zwróciłam zaskoczył mnie samą. Mały uśmiech jak na zawołanie znikną z jego twarzy. Wyglądał jakby był zdziwiony moją reakcją.
-Chcę Cię gdzieś zabrać. Dziś wieczorem.- powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-Wesz, ja… ja naprawdę…- szukałam w mojej głowie odpowiednich słów jednak nie udało mi się to.
-Będę o 19.00. Ubierz się … ładnie.- jego ciało znalazło się blisko mojego. Nie miałam pojęcia dlaczego jego obecność sprawia, że zupełnie tracę zmysły. Wykorzystał chwilę mojej nieuwagi i musną swoimi ustami mój policzek.
-Nie zapomnij za mną zamknąć.- usłyszałam jego głos zanim zatrzasną drzwi. O 19.00. Nie kontrolowałam swojego oddechu. Moja klatka miarowo unosiła się i opadała. Zaczęłam się zastanawiać czy nasze spotkanie będzie można nazwać randką. Jeżeli tak. To nie za dobre pierwsze doświadczenie z tym tematem.
***
Przeczesałam palcami, jeszcze mokre włosy. Mój kręgosłup uginał się pod ciężarem starej, i na pół siwej Bethany. Mruknęła zawijając swoje grube ciałko w coś co na kształt przypominało koło. Zwaliłam ją z siebie, podnosząc się z wygodnego łóżka. Ugh 18.00. Przez moment zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno dobry pomysł, żeby przystać na propozycję Harreg’o. Chwyciłam ubrania, które wcześniej przygotowałam i zniknęłam za drzwiami łazienki.
Usłyszałam dźwięk parkowanego samochodu po drugiej stronie ulicy, kiedy pakowałam telefon i portfel do torebki. Naciągnęłam na siebie kremową marynarkę dopełniającą strój i zbiegłam ze schodów. Wdech i wydech. Otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazała się wysoka sylwetka Harreg’o.
-Hej Skarbie.- Jego usta wygięły się na kształt półksiężyca.
-Cześć Harry.
Niespiesznie zamykałam drzwi na klucz, kiedy staliśmy już na zewnątrz. Jak na siłę próbowałam opóźnić moment kiedy ja i Harry znajdziemy się po raz kolejny sami w jego samochodzie. Schowałam klucze do torebki, i zanim zdążyłam się zorientować moja dłoń była schowana w dużo większej dłoni Harrego, kiedy prowadził mnie do swojego samochodu.
sobota, 3 sierpnia 2013
Rozdział 02.
Chciałam przeprosić was za długą przerwę, i za to że ten rozdział będzie dość krótki, jednak kolejne będą dłuższe. Udostępniłam także dodawanie komentarzy dla anonimowych, więc zapraszam do komentowania.
3 komentarze=next :)
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jego knykcie były białe, kiedy mocno zaciskał palce na kierownicy. Uśmiechną się pod nosem gdy poczuł na sobie mój wzrok, jednak nie spuszczał wzroku z drogi. Podczas gdy jego auto szybko poruszał się po drodze, w samochodzie panowała kompletna cisza, nie licząc momentu, w którym podałam mu swój adres, kiedy spytał się gdzie ma jechać. Niedługo potem samochód zatrzymał się przy moim domu. Nie czekając ani chwili, sięgnęłam ręką aby odpiąć pas, jednak nie dało mi to całkowitej wolności. Moja twarz nabrała skoncentrowanego wyrazu, kiedy zdałam sobie sprawę że drzwi są zamknięte. Podążałam wzrokiem za umięśniona sylwetką chłopaka, który okrążał samochód, aby po chwili otworzyć mi drzwi. Zlekceważyłam to jak wyciągnął do mnie dłoń, kiedy wysiadałam. Kąciki jego ust uniosły się do góry, bardzo rozbawił go mój sprzeciw. Zaśmiał się w odpowiedzi na to gdy w swoim zdesperowanym stanie niemal nie zaliczyłam bliskiego spotkania z asfaltem, niezdarnie próbując dostać się do drewnianych drzwi domu. Były w tym momencie jedyną barierą, która mogłaby odgrodzić mnie od chłopaka. Moje dłonie drżały, kiedy próbowałam wymacać klucze w kieszenie mojej bluzy. Pęczek kluczy, który do niedawna spoczywał w kieszeni, z hukiem opadł na ziemię gdy poczułam ciepły oddech tuż przy moim uchu.
-Do zobaczenia, Em.-cichy szept chłopaka wywołał dreszcze na całym moim ciele. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak czarny samochód chłopaka znika za rogiem. Odetchnęłam głęboko, podnosząc klucze z ziemi. Niedługo potem znalazłam się w moim pokoju.
***
Zgasiłam lampkę nocna mocniej otulając swoje ciało kocem, przybierając odpowiednią pozycję do spania. Moje ciało przyjemnie rozluźniło się gdy leżałam pośród ciepłej pościeli. Błoga cisza, została przerwana przez dźwięk dochodzącego SMS’A. Mruknęłam niezadowolona skanując pokój w poszukiwaniu telefonu. Sięgnęłam ręka do małego stoliczka stojącego przy łóżku, by po chwili przenieść go przed swoją twarz. Nowa wiadomość. Nieznany numer. Zastanowiłam dwa razy, zanim ostatecznie zdecydowałam się nas cisnąc przycisk „Wyświetl”.
„Dobranoc. Harry XX”
Nie miałam wątpliwości, że pod tym imieniem krył się lokowaty chłopak, który definitywnie, wywoływał u skrajne emocje. Opadłam całym ciałem na łóżko, okrywając się kocem. Usłyszałam jak moja mama, wróciła z pracy kiedy drzwi wejściowe zamknęły się ze znajomym trzaśnięciem. Niedługo potem zasnęłam.
3 komentarze=next :)
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jego knykcie były białe, kiedy mocno zaciskał palce na kierownicy. Uśmiechną się pod nosem gdy poczuł na sobie mój wzrok, jednak nie spuszczał wzroku z drogi. Podczas gdy jego auto szybko poruszał się po drodze, w samochodzie panowała kompletna cisza, nie licząc momentu, w którym podałam mu swój adres, kiedy spytał się gdzie ma jechać. Niedługo potem samochód zatrzymał się przy moim domu. Nie czekając ani chwili, sięgnęłam ręką aby odpiąć pas, jednak nie dało mi to całkowitej wolności. Moja twarz nabrała skoncentrowanego wyrazu, kiedy zdałam sobie sprawę że drzwi są zamknięte. Podążałam wzrokiem za umięśniona sylwetką chłopaka, który okrążał samochód, aby po chwili otworzyć mi drzwi. Zlekceważyłam to jak wyciągnął do mnie dłoń, kiedy wysiadałam. Kąciki jego ust uniosły się do góry, bardzo rozbawił go mój sprzeciw. Zaśmiał się w odpowiedzi na to gdy w swoim zdesperowanym stanie niemal nie zaliczyłam bliskiego spotkania z asfaltem, niezdarnie próbując dostać się do drewnianych drzwi domu. Były w tym momencie jedyną barierą, która mogłaby odgrodzić mnie od chłopaka. Moje dłonie drżały, kiedy próbowałam wymacać klucze w kieszenie mojej bluzy. Pęczek kluczy, który do niedawna spoczywał w kieszeni, z hukiem opadł na ziemię gdy poczułam ciepły oddech tuż przy moim uchu.
-Do zobaczenia, Em.-cichy szept chłopaka wywołał dreszcze na całym moim ciele. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak czarny samochód chłopaka znika za rogiem. Odetchnęłam głęboko, podnosząc klucze z ziemi. Niedługo potem znalazłam się w moim pokoju.
***
Zgasiłam lampkę nocna mocniej otulając swoje ciało kocem, przybierając odpowiednią pozycję do spania. Moje ciało przyjemnie rozluźniło się gdy leżałam pośród ciepłej pościeli. Błoga cisza, została przerwana przez dźwięk dochodzącego SMS’A. Mruknęłam niezadowolona skanując pokój w poszukiwaniu telefonu. Sięgnęłam ręka do małego stoliczka stojącego przy łóżku, by po chwili przenieść go przed swoją twarz. Nowa wiadomość. Nieznany numer. Zastanowiłam dwa razy, zanim ostatecznie zdecydowałam się nas cisnąc przycisk „Wyświetl”.
„Dobranoc. Harry XX”
Nie miałam wątpliwości, że pod tym imieniem krył się lokowaty chłopak, który definitywnie, wywoływał u skrajne emocje. Opadłam całym ciałem na łóżko, okrywając się kocem. Usłyszałam jak moja mama, wróciła z pracy kiedy drzwi wejściowe zamknęły się ze znajomym trzaśnięciem. Niedługo potem zasnęłam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)