piątek, 13 września 2013

Rozdział 09.

Przepraszam za długą przerwę.
3 kom= next :)
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Biegłam ile sił w nogach, aby zwiększyć dystans między mną a Harrym. Bałam się. Strach, który zawładną moim ciałem był tak duży, że nawet nie zwracałam uwagi na palący ból w płucach, chęć bycia jak najdalej od niego zwyciężała nad poczuciem chwilowego dyskomfortu. 
***
Pomachałam na pożegnanie do Jade, powolnym krokiem ruszając w stronę przystanku. Sytuacja w dzisiejszego poranka dalej siedziała mi w głowie, ukrywałam moje zdenerwowanie w pracy. Nie chciałam żeby ktokolwiek dowiedział się o Harrym. Ja też nie chcę mieć nic z nim wspólnego. 
-Cześć Skarbie.- moje serca zakołatało 3 razy szybciej. Zacisnęłam powieki, kiedy poczułam jak jego pełne usta delikatnie docisnęły się do mojego policzka. Poczułam się źle, kiedy jego ciepłe wargi cmoknęły moje zanim całkiem się odsunął. Nie miałam innego wyjścia. Harry nie miał czasu na zorientowanie się, kiedy w sekundzie rzuciłam się do ucieczki. Mój niski wzrost umożliwił mi wtopienie się w tłum, kiedy sprawnie poruszałam się między ludźmi. 
-Em!- jego głos był świetnie słyszalny. Był blisko, za blisko. Mocny uścisk na ramieniu zatrzymał moje chaotycznie kroki.
-Daj mi się wytłumaczyć.
-Nie ma czego tłumaczyć, daj mi spokój.-  Zacisnęłam mocno powieki. Nie chciałam aby widział jak płaczę- płaczę z jego powodu. Byłam zła. Do czasu, kiedy się nie odwróciłam. Moim oczom ukazał się Harry, w rzeczy samej. Jego szmaragdowe tęczówki lśniły się od natłoku łez, które bezkarnie spływały, po zarumienionych policzkach. Oddychał ciężko, nieregularnie. Już dawno puścił moje ramie. Stał tak po prostu, patrzył na mnie, podczas gdy ja nie wiedziałam co robić.
-Nie zostawiaj mnie…- rzucił cicho. Brzmiało to trochę jak ostrzeżenie. Moje obawy, strach, lekka odraza minęły, pękły. – Pomóż mi.- Zamarłam. Sposób w jaki te słowa opuszczały jego usta. Prosił mnie o pomoc. Kiwnęłam głową, wtulając się w jego tors. Zaśmiał się cichutko zanim objął mnie ramionami, Jego łzy kapały na moje czoło. Nie dbałam o to. Jedynie nad czym myślałam, to jego prośba. Prośba o pomoc. Potrzebował mnie. 
-Wracajmy do domu księżniczko.- szepnął. Oderwałam się od niego niechętnie, chowając ręce w kieszeniach. Jesienna pogoda dawała o sobie znać. Zaśmiał się, kręcąc głową. Wyjął moją dłoń z kieszeni, natychmiastowo splatając nasze palce. Uśmiechnął się do mnie serdecznie lekko ciągnąć w stronę samochodu. Moje zachowanie było nieodpowiednie, zadaję się z osobą, która jest najprawdopodobniej uzależniona od narkotyków, ale moja pomoc była mu potrzebna. A ja chciałam mu ją ofiarować. 
- Może wejdziesz?- spytałam kiedy staliśmy już pod moim domem. Harry wydawał się być trochę przybity. Położyłam dłoń na jego kolanie lekko go ściskając. Próbowałam mu dodać trochę otuchy, co poskutkowało. Ogromny uśmiech zagościł na jego twarzy. Pokiwał głową, wysiadając z samochodu, otworzył mi drzwi, lekko podtrzymując w talii, kiedy wysiadałam. 
Postawiłam przed nim kubek herbaty, kiedy siedzieliśmy już w kuchni. Ślepo wpatrywał się w okno, chcąc uniknąć kontaktu wzrokowego ze mną. Wiedział o co zapytam. Mogłabym przysiąc, że wyczuł moje rosnące poirytowanie, kiedy dalej siedział wlepiając wzrok za okno. 
-Harry, czy.. czy ty..-nie byłam w stanie dokończyć. 
-Nie Em, nie jestem uzależniony. – Zaprzeczył szybko i natychmiast odwrócił głowę w moją stronę. Spojrzałam na niego spod ściągniętych brwi. Moje kciuki miarowo pocierały fioletowe sińce pod jego oczami. Przymrużył lekko oczy, czułam jak odpręża się pod wpływem mojego ostrożnego dotyku. Brał, byłam tego pewna.
-Ja tylko czasami. Nie jestem uzależniony.- Zaczął się tłumaczyć.
-Złapali się kiedyś?- Rzuciłam prosto z mostu, czasami moja bezpośredniość się przydawała.
-Co?
-Policja, siedziałeś kiedyś?- Cisza była dla mnie wystarczającą odpowiedzią. Zaczęłam cofać się, by trochę zwiększyć odległość między nami. Przestraszyłam się a on to zauważył. Pokręcił chaotycznie głową, wyciągając rękę w moją stronę. Zieleń jego oczy była dużo bardziej intensywna niż zazwyczaj. 
-To było bardzo dawno temu, dobrze?- Cichy, drżący głos wydostał się z lekko rozchylonych warg. Potrzebowałam czasu. 
-Wyjdź.- Rozkazałam cichutko spuszczając wzrok. Nic nie powiedział. Podszedł tylko aby złożyć miękki pocałunek na moim rozgrzanym policzku. Był zły. Albo raczej smutny. Nie chciałam tego, ale nie widziałam jak mam się zachować.
-Wrócisz jutro?- Zapytałam kiedy już uchylał drzwi wejściowe.
-Zawsze do Ciebie wrócę.

7 komentarzy:

  1. Oo kochane :) czekam na nastepne ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. ahhh co za rozdział *.*
    dodawaj prędko następny kobieto !!! ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. nie chce mi sie na google logowac
    no kumpels rozkręasz się <3 fajny. :)
    no i YOLO

    OdpowiedzUsuń
  4. Gyryryryryryryryryryry... Czekałam dłuugo , ale było warto <3
    ~ Izolllda

    OdpowiedzUsuń
  5. ile mozna czekać na następny?!
    ah ah ah
    świetny! *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero dzsiaj znalazłam tego bloga i zaczęłam go czytać i już się w nim zakochałam! Pisz szybciutko nowy rozdział! Przy okazji zapraszam do mnie!
    http://one-direction-story-of-me-life.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń