-Hej Skarbie.-jego filuteryjny sposób mówienia oszołomił mnie bardziej niż sam fakt, że krajobraz jego torsu okryty jedynie koszulką rozciąga się przed moimi oczami. Harry.
-Cześć… Harry – rzuciłam lekko zestresowana jego obecnością. Odniosłam wrażenie, że moje zmieszanie bardzo go bawiło. Dopiero w dziennym świetle byłam w stanie zobaczyć dołeczki, którymi okraszony był jego uśmiech. Nachylił się aby cmoknąć mnie w policzek. Mój refleks tym razem mnie nie zawiódł. Odwróciłam głowę, unikając intymniejszego kontaktu z ustami Harreg’o. Zaśmiał się cicho w odpowiedzi na mój chaotyczny ruch. Nie czekał na zaproszenie, kiedy odwróciłam głowę stał w kuchni bez butów skanując wzrokiem każdy centymetr kwadratowy pomieszczenia. Czuł się bardzo swobodnie. Moje zdenerwowanie było w tamtym momencie bardziej niż widoczne. Nie byłam nawet w stanie ułożyć żadnego sensownego zdania. Powolnym ruchem weszłam do kuchni. Oparłam się biodrem o kant blatu, jednocześnie unosząc wzrok. Piękne, szmaragdowe oczy Harreg’o spoczęły na mojej twarzy. Ani trochę nie przypominał chłopaka z poprzedniego wieczoru. Jedyne co mnie zaciekawiło to fioletowe cienie pod jego oczami. Wyglądał na wyspanego.
-Czego chcesz?- starałam się nie brzmieć tak bezuczuciowo, jednak ton w jakim się do niego zwróciłam zaskoczył mnie samą. Mały uśmiech jak na zawołanie znikną z jego twarzy. Wyglądał jakby był zdziwiony moją reakcją.
-Chcę Cię gdzieś zabrać. Dziś wieczorem.- powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
-Wesz, ja… ja naprawdę…- szukałam w mojej głowie odpowiednich słów jednak nie udało mi się to.
-Będę o 19.00. Ubierz się … ładnie.- jego ciało znalazło się blisko mojego. Nie miałam pojęcia dlaczego jego obecność sprawia, że zupełnie tracę zmysły. Wykorzystał chwilę mojej nieuwagi i musną swoimi ustami mój policzek.
-Nie zapomnij za mną zamknąć.- usłyszałam jego głos zanim zatrzasną drzwi. O 19.00. Nie kontrolowałam swojego oddechu. Moja klatka miarowo unosiła się i opadała. Zaczęłam się zastanawiać czy nasze spotkanie będzie można nazwać randką. Jeżeli tak. To nie za dobre pierwsze doświadczenie z tym tematem.
***
Przeczesałam palcami, jeszcze mokre włosy. Mój kręgosłup uginał się pod ciężarem starej, i na pół siwej Bethany. Mruknęła zawijając swoje grube ciałko w coś co na kształt przypominało koło. Zwaliłam ją z siebie, podnosząc się z wygodnego łóżka. Ugh 18.00. Przez moment zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno dobry pomysł, żeby przystać na propozycję Harreg’o. Chwyciłam ubrania, które wcześniej przygotowałam i zniknęłam za drzwiami łazienki.
Usłyszałam dźwięk parkowanego samochodu po drugiej stronie ulicy, kiedy pakowałam telefon i portfel do torebki. Naciągnęłam na siebie kremową marynarkę dopełniającą strój i zbiegłam ze schodów. Wdech i wydech. Otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazała się wysoka sylwetka Harreg’o.
-Hej Skarbie.- Jego usta wygięły się na kształt półksiężyca.
-Cześć Harry.
Niespiesznie zamykałam drzwi na klucz, kiedy staliśmy już na zewnątrz. Jak na siłę próbowałam opóźnić moment kiedy ja i Harry znajdziemy się po raz kolejny sami w jego samochodzie. Schowałam klucze do torebki, i zanim zdążyłam się zorientować moja dłoń była schowana w dużo większej dłoni Harrego, kiedy prowadził mnie do swojego samochodu.
Jeeeeeeeej! :D Tylko dlaczego tak krótko? Miało nie być PÓŁŚRODKÓW! :P Twój Harry jest taki słitaśnie mrrrrraśny z pazurkiem! *.* Czekam na next! :*
OdpowiedzUsuńWOW :) świetne czekam na next :D
OdpowiedzUsuńHaha xd dobre :D wciagajacy strasznie ! :)
OdpowiedzUsuń