poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 06.

5 kom= next :) 
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy. Jak myslicie co sie wydaży dalej ?? :) 
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Myśl o kolejnym spotkaniu z Harrym, nie dawała mi spokoju. Nie mogłam nawet skupić się na kolejnym odcinku „Przyjaciół”, który właśnie leciał w telewizji. Moja zaduma trwała by dalej, gdyby nie wibracja w telefonie, oznaczająca przyjście nowej wiadomości. Nie wiem, jak przedstawić stan, w którym się znajdowałam, kiedy zobaczyłam, że SMS nie jest od Harreg’o tylko od mamy, która oznajmiła, iż nie jest w stanie wrócić do domu na noc. Radość? Nie, nazwałabym to czymś w rodzaju zawiedzenia. Dlaczego? Zanim się zorientowałam zegarek wskazywał 18. Moje lenistwo zadziwiało mnie coraz bardziej, kiedy po 5 minutach w końcu udało mi się zdjąć jedną nogę z kanapy. Nie czekając na nic pognałam do łazienki. Gorące kropelki wody, wręcz parzyły moją skórę. Chciałam zmyć z siebie nieprzyjemne wrażenia z dzisiejszego poranka, starając się rozluźnić przed kolejnym wyjściem z Harrym. Był naprawdę tajemniczy. Nie było to nic złego, mogłabym nawet powiedzieć, że ta cecha w jakiś niewyobrażalny sposób przyciąga mnie do niego jeszcze bardziej. Osuszyłam ciało ręcznikiem wkładając na siebie przygotowane wcześniej ubrania. Nie wiedziałam za co się zabrać, kiedy w końcu spojrzałam na zegarek. Moje ręce sprawnie odnalazły pędzle i tusz do rzęs. Byłam pewna, że mogłam ogłosić się  mistrzynią w najszybszym nakładaniu makijażu. Skacząc na jednej nodze ubierałam buty, jednocześnie pakując wszystkie potrzebne rzeczy do torebki. Kiedy w końcu wyprostowałam się do pozycji pionowej, w mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Wdech i wydech. Ubrałam czarną, skórzaną kurteczkę i sprawnym, lecz niepewnym ruchem otworzyłam drzwi.
-Cześć Skarbie.- ochrypły głos po raz drugi tego dnia zadźwięczał w moich uszach.
-Cześć Harry.- szepnęłam i uniosłam głowę. Loki miał zaczesane do tyłu, musiał włożyć w to dużo pracy, aby uzyskać zamierzony efekt. Czarna koszula zapięta aż po sam kołnierzyk, ciemne jeasny i te same białe, znoszone conversy. Nie spoglądałam mu w oczy, cały czas podziwiając jego nienaganny styl. Nim zdążyłam się zorientować jego wzrok spoczął na moim ciele. Czarna, krótka sukienka, sama nie wiem czy był to odpowiedni strój dla mnie. Sylwetka to nie było coś czym mogłabym się chwalić, jednak z jakiegoś nieznanego powodu chciałam wyglądać ładnie. 
-Chodźmy.- splótł ze sobą nasze dłonie, kiedy już uporałam się z kluczem w drzwiach. Z przyjemnością przyjęłam ten gest. Ciepło jego dłoni powoli uspokajało moje drżące ciało. Pomógł mi się wdrapać na miejsce pasażera, natomiast sam podbiegł i usadowił się za kierownicą. I znów to samo. Cisza. Nie byłam do końca pewna dlaczego, ale dopiero wtedy poczułam się nieco skrępowana przez ten fakt.
-Ile masz lat?- wyjąkałam w końcu. Lekko odwrócił głowę w moją stronę, jednak zaraz wrócił wzrokiem na drogę przed nami.
-Dziewiętnaście, a ty?- nie sądziłam, że mnie o to zapyta.
-Ja… um siedemnaście.- powiedziałam trochę ciszej. Wyglądał na nieco zmieszanego moją odpowiedzią. Nie odezwał się. Jechaliśmy w totalnej ciszy, jednak samochód zatrzymał się chwilę później. 
-Jesteśmy.
Moje źrenice rozszerzyły się na widok ogromnego klubu przed moimi oczami. Wysiadłam z samochodu, kierując niepewne spojrzenie w stronę Harreg’o. Chwycił delikatnie moją dłoń, lekko ciągnąc za sobą. Podeszliśmy do wejścia. Umięśniony, wysoki mężczyzna spojrzał na nas z góry.
-Styles.- usłyszałam cichy, ale stanowczy głos Harreg’o. Chwilę potem znaleźliśmy się w środku. Moja dłoń wyślizgnęłam się z dłoni Harreg’o, kiedy prowadził mnie przez pijany, tłum tańczących ludzi. Przestraszyłam się. Nigdy nie byłam w takim miejscu. Poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach i śmiało mogę powiedzieć, że nie były to dłonie Harreg’o. 
-Odsuń się.- ochrypły głos nad moim uchem, sprawił iż nieznajome ręce zniknęły z mojego ciała. Odwróciłam się przodem do Harreg’o, opierając swoją głowę na jego ramieniu. Próbowałam uspokoić swój oddech. Poczułam jak miękkie i ciepłe usta chłopaka składają małe pocałunki na moim czole.
-Spokojnie, Em. Chodź.
Chwycił ponownie moją dłoń i lekko pociągnął w stronę kanap. Patrzyłam uważnie jak Harry wita się po kolei z różnymi ludźmi, którzy aktualnie zajmowali część VIP. Brunet odwrócił się w moją stronę i gestem ręki poprosił bym podeszła bliżej. Trzech chłopaków siedzących na kanapach, od razu skierowało swój wzrok na mnie. Wyglądali dziwnie. Czerwone oczy, fioletowe sińce pod oczami. Nie byli pijani. Sama nie wiem co im było, ale definitywnie nie był to skutek alkoholu. Rzuciłam błagalne spojrzenie w stronę Harreg’o. Miałam wrażenie jakby zrozumiał o co mi chodzi. Chwycił moje ramię, jednocześnie prowadząc mnie do wyjścia.


9 komentarzy:

  1. dziewczyno !! pisz kolejną część jak najszybciej bo zwariuje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 0_0
    to jest wielkie! Ty jesteś wielka! pisz szybko i dodawaj następną część..

    OdpowiedzUsuń
  3. mega! dodawaj następny!

    OdpowiedzUsuń
  4. *.*
    czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. Robi sie coraz ciekawiej!! :) czekam na kolejne rozdzialy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie będę pisać to co w poprzednich komentarzach.. :) Po prostu powiem że piszesz zniewalająco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialnie jak zawsze ;)) czekam na kolejne ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialnie jak zawsze ;)) czekam na kolejne ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Cie Mysiu ;*

    OdpowiedzUsuń