poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 08.

Przepraszam za dłuą przerwę. 
3 kom=next :) 
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Śmiech. Właśnie to usłyszałam, kiedy na wszystkie możliwe sposoby, próbowałam pozbyć się nieprzyjemnego rażenia. Przetarłam leniwie oczy, delikatnie obracając się na drugi bok. 
-Dzień dobry, Skarbie.- ochrypły głos zadzwonił mi w uszach. Zamrugałam, aby dostosować oczy do jasności panującej w pokoju. Harry leżał naprzeciwko mnie. Jego loki, leżały w totalnym nieładzie. Dodawało mu to trochę chłopięcego uroku. Pełne, nabrzmiałe usta były lekko rozchylone. Zdziwiłam się sama sobie, kiedy przysunęłam się bliżej niego. 
______________________________________________________________ 
Rytm bicia mojego serca znacznie wzrósł, kiedy Em przysunęła się bliżej mojego ciała. Jej drobna dłoń spoczęła na moim policzku. Splotłem nasze ręce. Kciukiem miarowo pocierałem jej knykcie. Na moje usta wdarł się szeroki uśmiech, kiedy jej brązowe tęczówki nadal skanowały moją twarz, tak jakby chciała zapamiętać każdy, nawet najmniejszy detal. Z zaciekawieniem wpatrywałem się w jej pełne usta, które wydęła, mocniej zaciągając się powietrzem. Przejechałem kciukiem po górnej i dolnej wardze Em. Nigdy nie przyglądałem się aż tak, żadnej dziewczynie. Chciałem obserwować jej reakcję na wszystko co robię. Zachichotała cichutko w odpowiedzi na to, gdy potarłem swoim nosem o jej. Była taka… niewinna. Zbliżyłem się do niej jeszcze bardziej. Nie byłem pewny czy tego chciała, jednak obawy zniknęły, kiedy lekko przymrużyła oczy, w odpowiedzi na to gdy zamajaczyłem ustami w okolicy jej dolnej wargi. Zamknąłem oczy, kiedy bariera między naszymi ustami całkiem zanikła. Potarłem językiem o dolną wargę Em, subtelnie prosząc o wejście. Była nieugięta. Rozśmieszył mnie jej opór. Odsunąłem się od niej, cmokając w nos. Zachichotałem, gdy śmieszne zmarszczyła brwi. Podniosłem się, wygrzebując swoje ciało spod ciepłej pościeli. Em nadal leżała w miejscu. Moje stopy bez problemu odnalazły drogę do jednej z komód. Wyciągnąłem szare dresy, sprawnie przeciągając je przez nogi. Odwróciłem się, obdarowywując Em uśmiechem. Jej twarz wyrażała, co najmniej zdziwienie, kiedy podszedłem z drugiej strony łóżka, ściągając z niej pościel. Jej melodyjny śmiech zabrzmiał w pokoju, kiedy podniosłem ją, zmuszając aby oplotła swoje nogi wokół moich bioder. Jej klatka trwale przylegała do moich pleców, kiedy sprawnym krokiem ruszyłem do kuchni. Bałem się, że zaraz spadniemy ze schodów, przez rozpraszające pocałunki Em, która delikatnie cmokała mój kark. 
Rozmawialiśmy o wszystkim podczas śniadania. Em chyba nie zdawała sobie sprawy z tego w jaki zachwyt wpadałem, kiedy wybuchała śmiechem. Dalej była ostrożna. Zachowywała dystans, ale ta niepewność, przyciągała do niej jak magnes. Żadna dziewczyna do tej pory nie wprawiała nie w stan osłupienia, jednak „każda” to nie Em.
_____________________________________________________________
Podziękowałam wstając od stołu. Moje bose stopy odnalazły drogę do pokoju Harreg’o. Uśmiech, który rano zawitał, ani na moment nie opuścił mojej twarzy. Sposób w jaki Harry się ze mną obchodził… to było coś zupełnie mi obcego. Być kimś dla kogoś. Chwyciłam wczorajszą sukienkę, sprawnie przeciągając materiał przez głowę. Spięłam włosy w niechlujnego koka, dopóki ich nie umyję nie jestem w stanie nic z nimi zrobić. Mimo mojego nagannego wyglądu uśmiechnęłam się patrząc w lustro. Lekkie rumieńce, dosyć mocno kontrastowały z opaloną skórą. Poczułam jak duże dłonie pewnie oplatają moją talię. Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej, czując z jaką delikatnością podejmuje kolejne kroki. Jego usta delikatnie muskały mój kark, zostawiając po sobie wilgotne ślady.
-Musisz już iść?- chichot rozniósł się echem po łazience na  jego marudny ton. Przymrużyłam oczy gdy mocniej zassał delikatną skórę szyi. 
-T..tak. Mam do pracy na drugą zmianę.- rzuciłam pewnie. 
-Zaczekaj na mnie, podwiozę Cię.- próbowałam się sprzeciwić, jednak zamilkłam, kiedy jego gniewny wzrok spoczął na mojej twarzy. Wyszłam z łazienki, zamykając za sobą drzwi. Swoją drogą to bardzo dziwne w jak szybkim tempie zmieniłam swoje nastawienie co do Harreg’o. Nie widziałam w tym nic złego, ale najnormalniej w świecie wydawało mi się to dziwne. Okrążałam jego salon, podczas gdy on jak myślę zażywał porannej kąpieli. Podeszłam bliżej, do jasnej komody. Przeźroczysta, mała torebka leżała przykryta tabletem. Moje pozytywne myślenie załamało się, w momencie, w którym uświadomiłam sobie co to jest. Wszystko nagle się ze sobą związało. Koledzy Harreg’o. I sam Harry. Jego oczy. On był uzależniony. Chwyciłam torebkę czym prędzej biegnąc w stronę drzwi. Usłyszałam jak Harry z góry woła moje imię. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego. On był niebezpieczny.

5 komentarzy:

  1. Świetny! Dodaj następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Pisz następny!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ohh normalnie kryminal się z tego zrobi <3
    dawaj nastęny!

    OdpowiedzUsuń
  4. *.*
    to jest świetne! kobieto jak Ty to piszesz?! to jest boooskie..
    kocham to czytać!! dodawaj następny prędko!!

    OdpowiedzUsuń