Wasze komentarze motywują do dalszej pracy.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
„Strach przed imieniem zwiększa tylko strach
przed tym kto je nosi…”
Każda
komórka mojego ciała wręcz drżała, przez wszechogarniającą i dominującą
obecność Harreg’o. Cała podróż minęła w
całkowitej ciszy, byłam wdzięczna Bogu, że brunet nie wdawał się w zbędną rozmowę ze mną. Sam
fakt, że siedzi zaraz obok mnie w samochodzie, był dla mnie stresujący.
-Jesteśmy.
Kino. W
głębi duszy byłam mu wdzięczna za wybór miejsca. Moje obcasy stukały o krzywo
poukładane płytki chodnika, prowadzącego do wejścia. Zanurkowałam dłońmi do
kieszeni marynarki, co wyraźnie podirytowało Harreg’o. Nie powinien się dziwić,
nie chciałam tu być.Jego ręce luźno zwisały po obu stronach wysokiej sylwetki .
Ciemne, wąskie spodnie podkreślały jego długie nogi. Wyglądałam przy nim trochę
jak gnom irlandzki. Przeciętna uroda, niezbyt zgrabna sylwetka.
-Odwieź mnie
z powrotem.- słowa same wydostały się z moich ust. Nie kontrolowałam tego. Moje
ciało spięło się na samą myśl o reakcji Harreg’o. Jego sylwetka zatrzymała się
parę kroków dalej. Jakbym miała uciekać, na pewno dałoby mi to jakąś przewagę.
Odwrócił się. Nie wyglądał na zadowolonego. Jego twarz przybrała orientalne rysy,
włosy lekko opadły na czoło, ale zdążył je okiełznać, zanim dokładnie im się przyjrzałam.
Podszedł, moje szanse, na jakąkolwiek ucieczkę z każdą chwilą malały. Chciałam
coś powiedzieć, jednak zostałam ogłuszona parą oczu, spoglądających na mnie z
góry. Były prawie w kolorze nefrytu. Powiedzieć „piękne”, to zdecydowanie za
mało. Jego szczęka była mocno zaciśnięta, kiedy mi się przyglądał. Wzrokiem
podążałam po całej jego twarzy. Długi, ale zgrabny nos, brzoskwiniowe policzki,
czarne rzęsy, którymi oprawione były szmaragdowe tęczówki, pełne, malinowe
usta. Nigdy nie przyglądałam się innym chłopcom z taką dokładnością, ale bez
zastanowienia mogę powiedzieć, że uroda Harreg’o była niebanalna. Był naprawdę
ładny. Nie zauważyłam, kiedy moja ręka znalazła się Nawego policzku. Skarciłam
się za to i niezgrabnym ruchem cofnęłam dłoń. Dalej był zły. Nie mogłam opisać
mojego szczęścia, i zdziwienia za razem,
kiedy ruszył w stronę samochodu. Otworzył mi drzwi i czekał aż podejdę. Szybko
ruszyłam w stronę samochodu, mając na uwadze to, że w każdej minucie może
zmienić swoje zdanie. Usadowiłam się na siedzeniu. Wdech i wydech. Mój oddech
był nieregularny. Nie dziwiłam się samej sobie. Podążałam wzrokiem za sylwetką
chłopaka, który okrążał samochód aby po chwili usiąść za kierownicą. Bałam się.
Ruszył. Samochód wolno poruszał się po drodze, podczas gdy ja męczyłam się z
wyrzutami sumienia. Dlaczego?
Kiedy tylko
dojechaliśmy, jak najszybciej wysiadłam z samochodu chcąc jedynie uniknąć
palącego wzroku Harreg’o. Bez wahania ruszyłam w stronę domu, nie zdążyłam
uporać się z kluczami, kiedy poczułam gorący oddech na szyi.
-Do
zobaczenia, Em.
Cholera !
Ten rozdział bardzo mi sie kojarzy z Harrym Potterem. Cytat z HP, samo imie Harry'ego. XDD To jest dziwne :D
OdpowiedzUsuńJa Ci dam "dziwne"! Avada Kedavra, mugolu! :D
UsuńNeeeext ;*
OdpowiedzUsuńTrochę podobny do darka ale nie mówię że jakoś specjalne rżniesz od tamtego (ani wogle) ta część jest super czekam na next
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się to Twoje opowiadanie!
OdpowiedzUsuńDodawaj następny! :D
To tak.. ;D
OdpowiedzUsuńBlog genialny, jeszcze nie spotkałam się z taką historią. Ale mam jedną uwagę. Jak skończysz rozdział to przeczytaj go najpierw zanim dodasz. Piszesz pewnie szybko i dlatego robisz sporo błędów. To jest oczywiście do wyćwiczenia. ;)) A reszta jest boska! <3