czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 04.

3 kom=next :)
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy.
~-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
            „Strach przed imieniem zwiększa tylko strach przed tym kto je nosi…”
Każda komórka mojego ciała wręcz drżała, przez wszechogarniającą i dominującą obecność Harreg’o.  Cała podróż minęła w całkowitej ciszy, byłam wdzięczna Bogu, że brunet  nie wdawał się w zbędną rozmowę ze mną. Sam fakt, że siedzi zaraz obok mnie w samochodzie, był dla mnie stresujący.
-Jesteśmy.
Kino. W głębi duszy byłam mu wdzięczna za wybór miejsca. Moje obcasy stukały o krzywo poukładane płytki chodnika, prowadzącego do wejścia. Zanurkowałam dłońmi do kieszeni marynarki, co wyraźnie podirytowało Harreg’o. Nie powinien się dziwić, nie chciałam tu być.Jego ręce luźno zwisały po obu stronach wysokiej sylwetki . Ciemne, wąskie spodnie podkreślały jego długie nogi. Wyglądałam przy nim trochę jak gnom irlandzki. Przeciętna uroda, niezbyt zgrabna sylwetka.
-Odwieź mnie z powrotem.- słowa same wydostały się z moich ust. Nie kontrolowałam tego. Moje ciało spięło się na samą myśl o reakcji Harreg’o. Jego sylwetka zatrzymała się parę kroków dalej. Jakbym miała uciekać, na pewno dałoby mi to jakąś przewagę. Odwrócił się. Nie wyglądał na zadowolonego. Jego twarz przybrała orientalne rysy, włosy lekko opadły na czoło, ale zdążył je okiełznać, zanim dokładnie im się przyjrzałam. Podszedł, moje szanse, na jakąkolwiek ucieczkę z każdą chwilą malały. Chciałam coś powiedzieć, jednak zostałam ogłuszona parą oczu, spoglądających na mnie z góry. Były prawie w kolorze nefrytu. Powiedzieć „piękne”, to zdecydowanie za mało. Jego szczęka była mocno zaciśnięta, kiedy mi się przyglądał. Wzrokiem podążałam po całej jego twarzy. Długi, ale zgrabny nos, brzoskwiniowe policzki, czarne rzęsy, którymi oprawione były szmaragdowe tęczówki, pełne, malinowe usta. Nigdy nie przyglądałam się innym chłopcom z taką dokładnością, ale bez zastanowienia mogę powiedzieć, że uroda Harreg’o była niebanalna. Był naprawdę ładny. Nie zauważyłam, kiedy moja ręka znalazła się Nawego policzku. Skarciłam się za to i niezgrabnym ruchem cofnęłam dłoń. Dalej był zły. Nie mogłam opisać mojego szczęścia, i zdziwienia  za razem, kiedy ruszył w stronę samochodu. Otworzył mi drzwi i czekał aż podejdę. Szybko ruszyłam w stronę samochodu, mając na uwadze to, że w każdej minucie może zmienić swoje zdanie. Usadowiłam się na siedzeniu. Wdech i wydech. Mój oddech był nieregularny. Nie dziwiłam się samej sobie. Podążałam wzrokiem za sylwetką chłopaka, który okrążał samochód aby po chwili usiąść za kierownicą. Bałam się. Ruszył. Samochód wolno poruszał się po drodze, podczas gdy ja męczyłam się z wyrzutami sumienia. Dlaczego?
Kiedy tylko dojechaliśmy, jak najszybciej wysiadłam z samochodu chcąc jedynie uniknąć palącego wzroku Harreg’o. Bez wahania ruszyłam w stronę domu, nie zdążyłam uporać się z kluczami, kiedy poczułam gorący oddech na szyi.
-Do zobaczenia, Em.
Cholera !


6 komentarzy:

  1. Ten rozdział bardzo mi sie kojarzy z Harrym Potterem. Cytat z HP, samo imie Harry'ego. XDD To jest dziwne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę podobny do darka ale nie mówię że jakoś specjalne rżniesz od tamtego (ani wogle) ta część jest super czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się to Twoje opowiadanie!
    Dodawaj następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To tak.. ;D
    Blog genialny, jeszcze nie spotkałam się z taką historią. Ale mam jedną uwagę. Jak skończysz rozdział to przeczytaj go najpierw zanim dodasz. Piszesz pewnie szybko i dlatego robisz sporo błędów. To jest oczywiście do wyćwiczenia. ;)) A reszta jest boska! <3

    OdpowiedzUsuń