Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :)
~-------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedy samochód zatrzymał się pod moim domem nacisnęłam klamkę, która o dziwo ustąpiła pod moją dłonią. Harry zawsze zamykał drzwi. Wysiadłam z auta, trzaskając drzwiami, odrobinę za mocno. Spojrzałam na Harrego, który posłał mi groźne spojrzenie, jednak nie mógł powstrzymać uśmiechu cisnącego mu się na usta. Podeszłam do niego, próbując dźgnąć go w dołeczek, który utworzył się, kiedy uważnie stał i szeroko uśmiechał się w moją stronę, jednak jego refleks był szybszy i odsunął głowę, ochraniając przy tym swoją twarz. Pochylił się chwilę potem delikatnie całując mój nos, gładząc przy tym policzki. Nie wiem, co takie robił, po prostu czułam się dobrze. Jego obecność miała na mnie kojący wpływ. Mógł nic nie robić. Wystarczy żeby był. Jego usta były lekko rozchylone, co było zbyt kuszące. Bez zastanowienia przywarłam swoimi ustami do jego, mruknął w zadowoleniu, prosząc o dostęp. Nasze języki toczyły między sobą zaciętą walkę o dominacje, podczas gdy jego ręka równomiernie gładziła moje plecy. To uczucie, kiedy trzymał mnie w ramionach, to bezpieczeństwo które mi dawał….Tylko Harry wzbudzał we mnie takie emocje. Oderwaliśmy się od siebie dopiero wtedy, gdy zabrakło nam powietrza. Przejechałam palcami po dolnej wardze, próbując jeszcze raz poczuć smak jego ust. Uśmiechnęłam się, widząc jak Harry robi to samo.
-Zostań na noc.- szepnęłam chowając swoją twarz w jego klatce. Kiwną głową prowadząc mnie do drzwi.
Doskonale znając układ swojego pokoju, bez problemu odnalazłam włącznik jasnych światełek wiszących na wezgłowiu łóżka. Pomieszczenie oblał przyjemny blask małych lampek. Podskoczyłam lekko, kiedy chłodne ręce zaczęły zataczać kółka na moim brzuchu. Wiedziałam, że gęsia skórka, która wykształciła się pod wpływem jego dotyku nie umknie jego uwadze, i nie zdziwiłam się, kiedy usłyszałam jego chichot. Westchnęłam cichutko, kiedy przywarł swoimi pełnymi ustami do obnażonej skóry mojej szyi. Powietrza w moich płucach było coraz mniej, a ja ledwo mogłam nabrać oddech, kiedy jego język znaczył mokre ślady w zagłębieniu między moją szyją a ramieniem. Nie mogłam go zobaczyć, ale czułam jak cwaniacki uśmiech rysuje się na jego ustach, zaśmiał się głośno, kiedy zaczęłam wyplątywać się z jego uścisku.
-Och! Daj spokój Harry!- rzuciłam i ruszyłam w stronę szafy. Głośny śmiech opuścił moje usta, kiedy chłopak zaczął mnie przedrzeźniać, zabawnie wymachując przy tym rękami. Wystawiłam mu język i udałam się w stronę łazienki. Wieczorna rutyna odbyła się dużo szybciej niż zazwyczaj, gdy wiedziałam, że za ścianą czeka na mnie Harry, dlatego po 10 min wyszłam z łazienki. Nie byłam skrępowana tym co mam na sobie, duża i luźna koszulka była wystarczająco długa aby zakryć połowę moich ud. Podeszłam do łóżka, siadając po przeciwnej stronie co zielonooki.
-Nie chcę o tym rozmawiać Em.- powiedział. Szczerze mówiąc nawet nie miałam zamiaru go to zapytać, ale kiwnęłam posłusznie głową na co posłał mi wdzięczny uśmiech. Zaczęłam wiercić się nerwowo, kiedy ogarnęła nas niezręczna cisza.
-Więc, może opowiesz mi coś o sobie. –zaproponowałam.-Nawet nie wiem gdzie pracujesz.- powiedziałam i przysunęłam się w jego stronę.
-Pracuję na siłowni.- powiedział, również przysuwając się bliżej w moją stronę.
-Och..na siłowni.-Droczyłam się. Stanęłam na łóżku przybierając różne dziwne pozycje, aby jak najlepiej zaprezentować moje mięśnie, których niestety nie posiadałam. W pokoju rozbrzmiewały nasze śmiechy , kiedy kontynuowałam prezentacje moich bicepsów i tricepsów. Nigdy bym nie powiedziała, że będę mogła się tak dobrze bawić przy Harrym. Zapiszczałam, kiedy duże dłonie niespodziewanie chwyciły moje kostki i chwilę później leżałam na plecach na miękkiej powierzchni łóżka. Kędzierzawa głowa znalazła się tuż nad moją.
-Jestem pod wrażeniem.- powiedział rozbawionym głosem czule cmokając moje usta.
-No ja myślę.- powiedziałam cicho obejmując go rękoma i mocno przyciskając do siebie. Przygryzł płatek mojego ucha niechętnie odrywając się ode mnie. Uważnie obserwowałam jak schodzi z łóżka i zrzuca z siebie ubrania, aby chwile potem schować się pod ciepły koc. Zaśmiałam się, kiedy przykrył się pod samą brodę i zaczął dygotać z zimna.
-Trochę tu zimno..masz ochotę przyjść tu do mnie?- zapytał przygryzając dolną wargę. Nie oponowałam zbyt długo, bo chwilę potem leżałam wtulona w jego nagi tors.
-Zabiorę Cię jutro na lody.- Harry wypalił z niczego na co ja podniosłam głowę.
-Co?..Na lody?- zaśmiałam się głośno, spoglądając na niego ze zdumieniem. Moje zdziwienie wyniosło by zero, gdyby powiedział, że zabierze mnie do klubu, czy na inną imprezę, raczej nie był typem osoby, która jako rankę proponuje wypad do kawiarni. Uśmiechnęłam się do niego, kiedy ukrył twarz w poduszkach, próbując ukryć szkarłatny rumieniec.
-Z miłą chęcią pójdę z tobą na lody.- powiedziałam chowając się w jego ramionach. Pocałował mnie w czoło, gasząc przy tym nocną lampkę.
-Dobranoc skarbie.
sobota, 19 października 2013
piątek, 11 października 2013
Rozdział 12.
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :) Rozdział dedykowany mojej misi Łucji!
~-------------------------------------------------------------------------------------------
-Do zobaczenia Tomlinson !- rzuciłem i pchnąłem mocno szklane drzwi.
-Styles ! Czekaj, kiedy będzie kryształ?- spytał, kiedy już dochodziłem do samochodu. Odwróciłem się w jego stronę uważnie go obserwując. Oczy miał mocno czerwone, jeszcze nie doszedł do siebie po wczorajszej, jak sądzę imprezie. Odwaga, żeby przyznać się przed swoim własnym kumplem malała z każdą mijającą sekundą. Louis był jednym z tych „stałych” klientów.
- Słuchaj stary, jutro wieczorem odbieram ostatnią dostawę, potem radzisz sobie sam.- powiedziałem i otworzyłem drzwi do samochodu.
-Co?
-To co słyszałeś, sory ale się spieszę.- wpakowałem się do samochodu, lekko obawiając się jego reakcji. Zakląłem pod nosem widząc w lusterku jak Lou patrzy na mój odjeżdżający samochód z obrzydzeniem. Zawsze byliśmy w tym razem, używki, imprezy, dziewczyny. Na tym polegało nasze życie, i jestem pewien, że gdyby coś się stało na pewno mógłbym na niego liczyć. Zamknąłem oczy przypominając sobie w jaki sposób biały proszek kojąco na mnie działał. Głód w moim ciele ponownie o sobie przypomniał, jednak nie zwracałem na to uwagi. Jakby ktoś się mnie spytał co jest moim uzależnieniem, odpowiedź byłaby prosta – Em.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zostało jeszcze kilka minut do równej 19. Stałam przed lustrem nakładając błyszczyk na usta. Wygładziłam dłońmi czarny materiał sukienki, jeszcze raz się sobie przyglądając. Nie było we mnie nic wyjątkowego. Ciemne, długie, proste włosy związałam w koka, żeby utrzymać je z dala od klejącego się błyszczyka. Czekoladowe oczy, oprawione stosunkowo długimi, czarnymi rzęsami. Nie widziałam w sobie niczego nadzwyczajnego. Mocno zaokrąglone kształty, i niski wzrost nie były to raczej cechy, które przyciągały chłopców i byłam w 100% pewna, iż dziewczyny z którymi Harry wcześniej się umawiał były zupełnym przeciwieństwem mnie. Chwyciłam torebkę, słysząc jak samochód Harreg’o podjeżdża pod dom. Upewniłam się dwa razy czy dobrze zamknęłam drzwi zanim odwróciłam się chcąc podążyć w stronę bruneta, jednak zamiast tego niezdarnie odbiłam się od jego ciała, kiedy niespodziewanie zmaterializował się przede mną.
-Cześć Skarbie.- powiedział cicho i przyłożył swoje usta do mojego policzka. Przymróżyłam oczy rozkoszując się chwilą. Dotyk jego ust pozwalał mi na chwilowe odlecenie w nieświadomość. Otworzyłam oczy przyglądając mu się z zaciekawieniem. O mój Boże! Czy on kiedykolwiek będzie wyglądał gorzej niż ja?! Loki, które do tej pory opadały na jego czoło były zaczesane do tyłu, wyglądał niczym mój własny Adonis.
-Chodź księżniczko.- chwycił delikatnie moją dłoń, i pomógł mi wejść do samochodu.
-Gdzie jedziemy?- spytałam kiedy już zasiadł za kierownicą.
-Jeżeli powiem, że do kina to uciekniesz po raz 2 ?- spytał się i obdarzył mnie figlarnym uśmiechem.
-Nigdy.- szepnęłam jednak na tyle głośno aby usłyszał. Odwrócił głowę w moją stronę dokładnie mi się przyglądając. Przymróżył oczy jakby mierzył się z znaczeniem moich słów.
Sala powoli się zapełniała a ja co chwilę zanurzałam rękę w pudełku z popcornem co było powodem cichego chichotu Harrego. Wybór filmu nie był dla mnie zaskoczeniem ot kolejna komedia romantyczna z banalną fabułą, jednak siedziałam cicho wlepiając swój wzrok w ekran. Mój żołądek wywrócił się ze szczęścia, kiedy moje palce zostały schowane w dłoni Harrego. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, kiedy patrzyłam na nasze splecione palce, jednak szybko odwróciłam wzrok kiedy brunet mocno zacisną dłoń powodując ból mojej ręki. Na ekranie pojawił się park, bójka, masa krwi i … narkotyki. Palce Harrego coraz mocniej wbijały się w moją skórę, co powodowało ogromny ból. Jego twarz była niemalże jak ściana, kropelki potu pojawiły się na jego czole, miał mocno zaciśniętą szczękę. Wolną rękę przeniosłam na jego policzek, aby jakoś odwrócić jego uwagę. Moje oczy odnalazły jego, twarz powoli traciła orientalne rysy, odetchnęłam z ulgą, kiedy jego uścisk na mojej ręce się zmniejszył, jednak nasze palce nadal były splecione. Wyglądał jakby czuł się winny, z jakiegoś nieznanego mi powodu. Byłam prawie pewna, że wyczuł moje rosnące zdenerwowanie wywołane jego niecodziennym zachowaniem. Zaczął powtarzać moje imię niczym mantrę. Jego oddech cały czas był urywany, nieregularny. Światła na sali się zaświeciły, a my cały czas trwaliśmy w tej samej pozycji powoli uspokajając nasze oddechy.
-Harry.- szepnęłam prawie bezgłośnie powodując nagłe spięcie jego mięśni-spokojnie, chodź.- starałam się zachować trzeźwe myślenie w tej całej sytuacji. Wstał pierwszy i chwycił mnie w talii pomagając mi podnieść się z siedzenia. Mocniej ścisną moją dłoń, na co syknęłam z bólu, jednak na tyle cicho iż najwyraźniej nie dotarło to do uszu Harrego.
Kiedy zimne powietrze oplotło moją twarz, stanęłam w miejscu biorąc długie i pełne oddechy. Kącikiem oka zerknęłam na Harrego, który powtarzał wykonywane przeze mnie czynności.
-Dziękuję, Em…- szepną cichutko wtulając mnie w swój tors. Nawet w wysokich butach byłam na wysokości jego talii, lubiłam to, że znacznie górował nade mną wzrostem. Zaśmiał się kiedy mocno oplotłam go rękoma, pogłębiając nas w uścisku. Podniósł mój podbródek do góry, lekko pocierając swoim nosem o mój, jakby pytał się o pozwolenie. Kiwnęłam lekko głową, łącząc nasze usta. Jego wargi delikatnie masowały moje, pogłębiając pocałunek. Poczułam jak smaga językiem moją dolną wargę, prosząc o dostęp, jednak pozostałam nieugięta. Zaśmiał się głęboko, na mój sprzeciw. Spojrzał na mnie z góry, cmokając lekko moje czoło poczym lekko pociągnął mnie w stronę samochodu. Nie chciałam poruszać tematu tej sytuacji w kinie więc milczałam przez całą drogę. Harry na pewno zbierał w sobie odwagę, żeby powiedzieć mi z kim się bił, i w co jest wplątany, lecz nie chciałam być nachalna wypytując go o wszystko, to tylko pogorszyło by sytuację. Jedyne co musze to odczytać gesty, zrozumieć słowa, poznać duszę i ciało. Tylko czy on mi na to pozwoli?
~-------------------------------------------------------------------------------------------
-Do zobaczenia Tomlinson !- rzuciłem i pchnąłem mocno szklane drzwi.
-Styles ! Czekaj, kiedy będzie kryształ?- spytał, kiedy już dochodziłem do samochodu. Odwróciłem się w jego stronę uważnie go obserwując. Oczy miał mocno czerwone, jeszcze nie doszedł do siebie po wczorajszej, jak sądzę imprezie. Odwaga, żeby przyznać się przed swoim własnym kumplem malała z każdą mijającą sekundą. Louis był jednym z tych „stałych” klientów.
- Słuchaj stary, jutro wieczorem odbieram ostatnią dostawę, potem radzisz sobie sam.- powiedziałem i otworzyłem drzwi do samochodu.
-Co?
-To co słyszałeś, sory ale się spieszę.- wpakowałem się do samochodu, lekko obawiając się jego reakcji. Zakląłem pod nosem widząc w lusterku jak Lou patrzy na mój odjeżdżający samochód z obrzydzeniem. Zawsze byliśmy w tym razem, używki, imprezy, dziewczyny. Na tym polegało nasze życie, i jestem pewien, że gdyby coś się stało na pewno mógłbym na niego liczyć. Zamknąłem oczy przypominając sobie w jaki sposób biały proszek kojąco na mnie działał. Głód w moim ciele ponownie o sobie przypomniał, jednak nie zwracałem na to uwagi. Jakby ktoś się mnie spytał co jest moim uzależnieniem, odpowiedź byłaby prosta – Em.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zostało jeszcze kilka minut do równej 19. Stałam przed lustrem nakładając błyszczyk na usta. Wygładziłam dłońmi czarny materiał sukienki, jeszcze raz się sobie przyglądając. Nie było we mnie nic wyjątkowego. Ciemne, długie, proste włosy związałam w koka, żeby utrzymać je z dala od klejącego się błyszczyka. Czekoladowe oczy, oprawione stosunkowo długimi, czarnymi rzęsami. Nie widziałam w sobie niczego nadzwyczajnego. Mocno zaokrąglone kształty, i niski wzrost nie były to raczej cechy, które przyciągały chłopców i byłam w 100% pewna, iż dziewczyny z którymi Harry wcześniej się umawiał były zupełnym przeciwieństwem mnie. Chwyciłam torebkę, słysząc jak samochód Harreg’o podjeżdża pod dom. Upewniłam się dwa razy czy dobrze zamknęłam drzwi zanim odwróciłam się chcąc podążyć w stronę bruneta, jednak zamiast tego niezdarnie odbiłam się od jego ciała, kiedy niespodziewanie zmaterializował się przede mną.
-Cześć Skarbie.- powiedział cicho i przyłożył swoje usta do mojego policzka. Przymróżyłam oczy rozkoszując się chwilą. Dotyk jego ust pozwalał mi na chwilowe odlecenie w nieświadomość. Otworzyłam oczy przyglądając mu się z zaciekawieniem. O mój Boże! Czy on kiedykolwiek będzie wyglądał gorzej niż ja?! Loki, które do tej pory opadały na jego czoło były zaczesane do tyłu, wyglądał niczym mój własny Adonis.
-Chodź księżniczko.- chwycił delikatnie moją dłoń, i pomógł mi wejść do samochodu.
-Gdzie jedziemy?- spytałam kiedy już zasiadł za kierownicą.
-Jeżeli powiem, że do kina to uciekniesz po raz 2 ?- spytał się i obdarzył mnie figlarnym uśmiechem.
-Nigdy.- szepnęłam jednak na tyle głośno aby usłyszał. Odwrócił głowę w moją stronę dokładnie mi się przyglądając. Przymróżył oczy jakby mierzył się z znaczeniem moich słów.
Sala powoli się zapełniała a ja co chwilę zanurzałam rękę w pudełku z popcornem co było powodem cichego chichotu Harrego. Wybór filmu nie był dla mnie zaskoczeniem ot kolejna komedia romantyczna z banalną fabułą, jednak siedziałam cicho wlepiając swój wzrok w ekran. Mój żołądek wywrócił się ze szczęścia, kiedy moje palce zostały schowane w dłoni Harrego. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, kiedy patrzyłam na nasze splecione palce, jednak szybko odwróciłam wzrok kiedy brunet mocno zacisną dłoń powodując ból mojej ręki. Na ekranie pojawił się park, bójka, masa krwi i … narkotyki. Palce Harrego coraz mocniej wbijały się w moją skórę, co powodowało ogromny ból. Jego twarz była niemalże jak ściana, kropelki potu pojawiły się na jego czole, miał mocno zaciśniętą szczękę. Wolną rękę przeniosłam na jego policzek, aby jakoś odwrócić jego uwagę. Moje oczy odnalazły jego, twarz powoli traciła orientalne rysy, odetchnęłam z ulgą, kiedy jego uścisk na mojej ręce się zmniejszył, jednak nasze palce nadal były splecione. Wyglądał jakby czuł się winny, z jakiegoś nieznanego mi powodu. Byłam prawie pewna, że wyczuł moje rosnące zdenerwowanie wywołane jego niecodziennym zachowaniem. Zaczął powtarzać moje imię niczym mantrę. Jego oddech cały czas był urywany, nieregularny. Światła na sali się zaświeciły, a my cały czas trwaliśmy w tej samej pozycji powoli uspokajając nasze oddechy.
-Harry.- szepnęłam prawie bezgłośnie powodując nagłe spięcie jego mięśni-spokojnie, chodź.- starałam się zachować trzeźwe myślenie w tej całej sytuacji. Wstał pierwszy i chwycił mnie w talii pomagając mi podnieść się z siedzenia. Mocniej ścisną moją dłoń, na co syknęłam z bólu, jednak na tyle cicho iż najwyraźniej nie dotarło to do uszu Harrego.
Kiedy zimne powietrze oplotło moją twarz, stanęłam w miejscu biorąc długie i pełne oddechy. Kącikiem oka zerknęłam na Harrego, który powtarzał wykonywane przeze mnie czynności.
-Dziękuję, Em…- szepną cichutko wtulając mnie w swój tors. Nawet w wysokich butach byłam na wysokości jego talii, lubiłam to, że znacznie górował nade mną wzrostem. Zaśmiał się kiedy mocno oplotłam go rękoma, pogłębiając nas w uścisku. Podniósł mój podbródek do góry, lekko pocierając swoim nosem o mój, jakby pytał się o pozwolenie. Kiwnęłam lekko głową, łącząc nasze usta. Jego wargi delikatnie masowały moje, pogłębiając pocałunek. Poczułam jak smaga językiem moją dolną wargę, prosząc o dostęp, jednak pozostałam nieugięta. Zaśmiał się głęboko, na mój sprzeciw. Spojrzał na mnie z góry, cmokając lekko moje czoło poczym lekko pociągnął mnie w stronę samochodu. Nie chciałam poruszać tematu tej sytuacji w kinie więc milczałam przez całą drogę. Harry na pewno zbierał w sobie odwagę, żeby powiedzieć mi z kim się bił, i w co jest wplątany, lecz nie chciałam być nachalna wypytując go o wszystko, to tylko pogorszyło by sytuację. Jedyne co musze to odczytać gesty, zrozumieć słowa, poznać duszę i ciało. Tylko czy on mi na to pozwoli?
czwartek, 10 października 2013
Rozdział 11.
Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :)
~-------------------------------------------------------------------------------------------
Głębokie, pełne niezadowolenia mruknięcie wydostało się z pomiędzy moich spierzchniętych warg, kiedy poranne promienie słoneczne bezczelnie przedzierały się przez zasłonki rażąc przy tym moje oczy. Usiłowałam podnieść rękę aby przetrzeć zaspane oczy, jednak coś mi to uniemożliwiało. Ciepłe ciało Harreg’o leżało tuż obok mojego. Jego głowa bezpiecznie spoczywała na mojej klatce, wyglądało to tak jakby użył mnie zamiast poduszki. Postawna postura zdawała się być jakby tarczą dla mnie. Wytatuowane ramie pewnie oplatało moje ciało. Nie ważne jak szorstki i straszny potrafi być, wtedy wyglądał naprawdę uroczo. Kędzierzawa głowa podnosiła się i opadała wraz z ruchem mojej klatki piersiowej, musiał się przemieścić podczas snu. Trzymał mnie przerażająco blisko siebie, rogi mojej koszulki były ciasno uwięzione w jego dłoniach, podczas gdy dalej lekko pochrapywał. Jednak było coś, co siedziało mi w głowie niczym jak tekst jakieś durnowatej piosenki- sytuacja z wczoraj. Obraz zakrwawionego Harreg’o dalej wirował mi w głowie. Spojrzałam na jego twarz. Usta miał opuchnięte a policzki niemalże purpurowe. Fioletowe podkowy wokół oczu już nie zrobiły na mnie wrażenia, mogłabym raczej powiedzieć, że w moich oczach był to raczej nieodłączany element jego wyglądu. Ciemnofioletowe sińce i malinowe usta.
-Em?- cichy, poranny szept Harreg’o dotarł do moich uszu. Natychmiast cofnęłam rękę, która do tej pory bezkarnie spoczywała w jego lokach. Mrukną niezadowolony, i odnalazłszy moją dłoń z powrotem umieścił ją pomiędzy brązowymi włosami. Nie ruszał się, ale dobrze wiedziałam, że już nie śpi.
-Harry?- szepnęłam.- Ciężko mi.- powiedziałam nieco głośniej na co zacieśnił uścisk na mojej talii, kompletnie mnie ignorując. Już zdążyłam poznać jego olewczy stosunek do wszystkiego, ale moje kończyny były już niemal sparaliżowane przez ciężar napierający na moje ciało. Głośny śmiech Harreg’o rozniósł się po pokoju w odpowiedzi na to gdy próbowałam zepchnąć go z siebie, i jak na złość moje próby okazywały się nieskuteczne.
-Dobra, dobra…- mrukną niezadowolony powoli zsuwając się z mojego ciała. Byłam zaskoczona, kiedy wstał z łóżka i podreptał do kuchni. Moja ciekawość wisiała na włosku, jednak chęć pozostania w ciepłym łóżku zwyciężyła. Kilka minut później kędzierzawa głowa pojawiła się przed moją twarzą, nie mogłam ukryć uśmiechu cisnącego się na moje usta, kiedy pomachał kubkiem herbaty przed moimi oczami. Usiadłam biorąc od niego kubek z gorącą cieczą powoli upijając jeden łyk. Moje oczy wędrowały po obnażonej klatce chłopaka, kiedy siadał po drugiej stronie łóżka krzyżując nogi.
-Wiesz o co się zapytam, Harry.- powiedziałam cicho, nie patrząc na niego. Słyszałam jego nierówne oddechy, jednak dalej milczał. Podniosłam wzrok aby spotkać się z jego niemalże przestraszonym spojrzeniem. Bał się. Nie musiał nic mówić, był jedną z tych osób, która nie dzieli się swoimi problemami, a ja pomimo tego, że nie chciałam musiałam to uszanować. Ścisnęłam pocieszająco jego dłoń, co przyjął z wdzięcznością. Nie ukrywam, że lekki strach z wczorajszego wieczora dalej we mnie siedział, ale robiłam wszystko, aby nie było tego po mnie widać. Jego ciało powoli się rozluźniało, kiedy kontynuowałam pocieranie jego ręki. Uśmiechnął się do mnie z wdzięcznością.
-Zaraz wracam.- powiedziałam zanim zniknęłam za drzwiami łazienki. Moje ciało powoli się odprężało, kiedy weszłam do kabiny prysznicowej. Gorąca woda jakby zmywała ciężar z wczorajszego dnia. Szklane drzwi kabiny lekko się uchyliły, a ja odwróciłam się tyłem widząc jak umięśnione ciało Harreg’o staje przed moim nosem. Rękami zakryłam moje nagie ciało, jednak nie na długo. Sprawne ręce chłopaka szybko przyciągnęły mnie do jego ciała. Mocno wtulił mnie w swój tors.
-Przepraszam.- wyszeptał mi do ucha. Staliśmy po prostu wtuleni w siebie, podczas gdy woda obmywała nasze ciała. W powietrzu unosił się zapach kokosowego żelu pod prysznic, którego zdążyłam użyć zanim Harry niespodziewanie zjawił się pod prysznicem. Uczucia, które zaczynałam żywić do tego chłopaka były poza moim wyobrażeniem.
-Przepraszam….
Chłopak zakręcił wodę, sięgając po ręcznik i owijając go wokół swoim bioder. Odwróciłam się tyłem zasłaniając swoje oczy. Zaśmiał się, wychodząc z kabiny.
-Jestem już ubrany, możesz wyjść.- jego pełen rozbawienia głos rozniósł się echem po łazience. Wychyliłam swoją głowę zza szyby, chowając resztę swojego ciała. Stał z ręcznikiem rozłożonym między jego rękami, szczerząc się głupkowato.
-Zamknij oczy.- nakazałam uśmiechając się na widok jego mokrych jeszcze włosów. Kropelki wody skapywały na jego opalone ciało, odziane jedynie w bokserki. Mój rytmiczny śmiech rozniósł się po pomieszczeniu, kiedy mocno zacisną oczy, powodując lekki grymas rysujący się na jego twarzy. Wyszłam z kabiny podążając w stronę chłopaka, trzymającego ręcznik. Owinął mnie materiałem mocno oplatając moje ciało ramionami. To co czuje, kiedy trzyma mnie w uścisku to jest coś nie do opisania. Złożył mały pocałunek na moim czole, poczym wyszedł z pomieszczenia.
Wyszłam z łazienki, ubrana i umalowana. Łóżko było pościelone, ale Hareego nie było. Mała karteczka leżała na biurku.
„Przyjadę po ciebie dzisiaj o 19, Harry Xx”
~-------------------------------------------------------------------------------------------
Głębokie, pełne niezadowolenia mruknięcie wydostało się z pomiędzy moich spierzchniętych warg, kiedy poranne promienie słoneczne bezczelnie przedzierały się przez zasłonki rażąc przy tym moje oczy. Usiłowałam podnieść rękę aby przetrzeć zaspane oczy, jednak coś mi to uniemożliwiało. Ciepłe ciało Harreg’o leżało tuż obok mojego. Jego głowa bezpiecznie spoczywała na mojej klatce, wyglądało to tak jakby użył mnie zamiast poduszki. Postawna postura zdawała się być jakby tarczą dla mnie. Wytatuowane ramie pewnie oplatało moje ciało. Nie ważne jak szorstki i straszny potrafi być, wtedy wyglądał naprawdę uroczo. Kędzierzawa głowa podnosiła się i opadała wraz z ruchem mojej klatki piersiowej, musiał się przemieścić podczas snu. Trzymał mnie przerażająco blisko siebie, rogi mojej koszulki były ciasno uwięzione w jego dłoniach, podczas gdy dalej lekko pochrapywał. Jednak było coś, co siedziało mi w głowie niczym jak tekst jakieś durnowatej piosenki- sytuacja z wczoraj. Obraz zakrwawionego Harreg’o dalej wirował mi w głowie. Spojrzałam na jego twarz. Usta miał opuchnięte a policzki niemalże purpurowe. Fioletowe podkowy wokół oczu już nie zrobiły na mnie wrażenia, mogłabym raczej powiedzieć, że w moich oczach był to raczej nieodłączany element jego wyglądu. Ciemnofioletowe sińce i malinowe usta.
-Em?- cichy, poranny szept Harreg’o dotarł do moich uszu. Natychmiast cofnęłam rękę, która do tej pory bezkarnie spoczywała w jego lokach. Mrukną niezadowolony, i odnalazłszy moją dłoń z powrotem umieścił ją pomiędzy brązowymi włosami. Nie ruszał się, ale dobrze wiedziałam, że już nie śpi.
-Harry?- szepnęłam.- Ciężko mi.- powiedziałam nieco głośniej na co zacieśnił uścisk na mojej talii, kompletnie mnie ignorując. Już zdążyłam poznać jego olewczy stosunek do wszystkiego, ale moje kończyny były już niemal sparaliżowane przez ciężar napierający na moje ciało. Głośny śmiech Harreg’o rozniósł się po pokoju w odpowiedzi na to gdy próbowałam zepchnąć go z siebie, i jak na złość moje próby okazywały się nieskuteczne.
-Dobra, dobra…- mrukną niezadowolony powoli zsuwając się z mojego ciała. Byłam zaskoczona, kiedy wstał z łóżka i podreptał do kuchni. Moja ciekawość wisiała na włosku, jednak chęć pozostania w ciepłym łóżku zwyciężyła. Kilka minut później kędzierzawa głowa pojawiła się przed moją twarzą, nie mogłam ukryć uśmiechu cisnącego się na moje usta, kiedy pomachał kubkiem herbaty przed moimi oczami. Usiadłam biorąc od niego kubek z gorącą cieczą powoli upijając jeden łyk. Moje oczy wędrowały po obnażonej klatce chłopaka, kiedy siadał po drugiej stronie łóżka krzyżując nogi.
-Wiesz o co się zapytam, Harry.- powiedziałam cicho, nie patrząc na niego. Słyszałam jego nierówne oddechy, jednak dalej milczał. Podniosłam wzrok aby spotkać się z jego niemalże przestraszonym spojrzeniem. Bał się. Nie musiał nic mówić, był jedną z tych osób, która nie dzieli się swoimi problemami, a ja pomimo tego, że nie chciałam musiałam to uszanować. Ścisnęłam pocieszająco jego dłoń, co przyjął z wdzięcznością. Nie ukrywam, że lekki strach z wczorajszego wieczora dalej we mnie siedział, ale robiłam wszystko, aby nie było tego po mnie widać. Jego ciało powoli się rozluźniało, kiedy kontynuowałam pocieranie jego ręki. Uśmiechnął się do mnie z wdzięcznością.
-Zaraz wracam.- powiedziałam zanim zniknęłam za drzwiami łazienki. Moje ciało powoli się odprężało, kiedy weszłam do kabiny prysznicowej. Gorąca woda jakby zmywała ciężar z wczorajszego dnia. Szklane drzwi kabiny lekko się uchyliły, a ja odwróciłam się tyłem widząc jak umięśnione ciało Harreg’o staje przed moim nosem. Rękami zakryłam moje nagie ciało, jednak nie na długo. Sprawne ręce chłopaka szybko przyciągnęły mnie do jego ciała. Mocno wtulił mnie w swój tors.
-Przepraszam.- wyszeptał mi do ucha. Staliśmy po prostu wtuleni w siebie, podczas gdy woda obmywała nasze ciała. W powietrzu unosił się zapach kokosowego żelu pod prysznic, którego zdążyłam użyć zanim Harry niespodziewanie zjawił się pod prysznicem. Uczucia, które zaczynałam żywić do tego chłopaka były poza moim wyobrażeniem.
-Przepraszam….
Chłopak zakręcił wodę, sięgając po ręcznik i owijając go wokół swoim bioder. Odwróciłam się tyłem zasłaniając swoje oczy. Zaśmiał się, wychodząc z kabiny.
-Jestem już ubrany, możesz wyjść.- jego pełen rozbawienia głos rozniósł się echem po łazience. Wychyliłam swoją głowę zza szyby, chowając resztę swojego ciała. Stał z ręcznikiem rozłożonym między jego rękami, szczerząc się głupkowato.
-Zamknij oczy.- nakazałam uśmiechając się na widok jego mokrych jeszcze włosów. Kropelki wody skapywały na jego opalone ciało, odziane jedynie w bokserki. Mój rytmiczny śmiech rozniósł się po pomieszczeniu, kiedy mocno zacisną oczy, powodując lekki grymas rysujący się na jego twarzy. Wyszłam z kabiny podążając w stronę chłopaka, trzymającego ręcznik. Owinął mnie materiałem mocno oplatając moje ciało ramionami. To co czuje, kiedy trzyma mnie w uścisku to jest coś nie do opisania. Złożył mały pocałunek na moim czole, poczym wyszedł z pomieszczenia.
Wyszłam z łazienki, ubrana i umalowana. Łóżko było pościelone, ale Hareego nie było. Mała karteczka leżała na biurku.
„Przyjadę po ciebie dzisiaj o 19, Harry Xx”
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
