czwartek, 10 października 2013

Rozdział 11.

Wasze komentarze motywują do dalszej pracy :)
~-------------------------------------------------------------------------------------------
Głębokie, pełne niezadowolenia mruknięcie wydostało się z pomiędzy moich spierzchniętych warg, kiedy poranne promienie słoneczne bezczelnie przedzierały się przez zasłonki rażąc przy tym moje oczy. Usiłowałam podnieść rękę aby przetrzeć zaspane oczy, jednak coś mi to uniemożliwiało. Ciepłe ciało Harreg’o leżało tuż obok mojego. Jego głowa bezpiecznie spoczywała na  mojej klatce, wyglądało to tak jakby użył mnie zamiast poduszki. Postawna postura zdawała się być jakby tarczą dla mnie. Wytatuowane ramie pewnie oplatało moje ciało. Nie ważne jak szorstki i straszny potrafi być, wtedy wyglądał naprawdę uroczo.  Kędzierzawa głowa podnosiła się i opadała wraz z ruchem mojej klatki piersiowej, musiał się przemieścić podczas snu. Trzymał mnie przerażająco blisko siebie, rogi mojej koszulki były ciasno uwięzione w jego dłoniach, podczas gdy dalej lekko pochrapywał. Jednak było coś, co siedziało mi w głowie niczym jak tekst jakieś durnowatej piosenki- sytuacja z wczoraj. Obraz zakrwawionego Harreg’o dalej wirował mi w głowie. Spojrzałam na jego twarz. Usta miał opuchnięte a policzki niemalże purpurowe. Fioletowe podkowy wokół oczu już nie zrobiły na mnie wrażenia, mogłabym raczej powiedzieć, że w moich oczach był to raczej nieodłączany element jego wyglądu. Ciemnofioletowe sińce i malinowe usta.
-Em?- cichy, poranny szept Harreg’o dotarł do moich uszu. Natychmiast cofnęłam rękę, która do tej pory bezkarnie spoczywała w jego lokach. Mrukną niezadowolony, i odnalazłszy moją dłoń z powrotem umieścił ją pomiędzy brązowymi włosami. Nie ruszał się, ale dobrze wiedziałam, że już nie śpi. 
-Harry?- szepnęłam.- Ciężko mi.- powiedziałam nieco głośniej na co zacieśnił uścisk na mojej talii, kompletnie mnie ignorując. Już zdążyłam poznać jego olewczy stosunek do wszystkiego, ale moje kończyny były już niemal sparaliżowane przez ciężar napierający na moje ciało. Głośny śmiech Harreg’o rozniósł się po pokoju w odpowiedzi na to gdy próbowałam zepchnąć go z siebie, i jak na złość moje próby okazywały się nieskuteczne. 
-Dobra, dobra…- mrukną niezadowolony powoli zsuwając się z mojego ciała. Byłam zaskoczona, kiedy wstał z łóżka i podreptał do kuchni. Moja ciekawość wisiała na włosku, jednak chęć pozostania w ciepłym łóżku zwyciężyła. Kilka minut później kędzierzawa głowa pojawiła się przed moją twarzą, nie mogłam ukryć uśmiechu cisnącego się na moje usta, kiedy pomachał kubkiem herbaty przed moimi oczami. Usiadłam biorąc od niego kubek z gorącą cieczą powoli upijając jeden łyk. Moje oczy wędrowały po obnażonej klatce chłopaka, kiedy siadał po drugiej stronie łóżka krzyżując nogi. 
-Wiesz o co się zapytam, Harry.- powiedziałam cicho, nie patrząc na niego.  Słyszałam jego nierówne oddechy, jednak dalej milczał. Podniosłam wzrok aby spotkać się z jego niemalże przestraszonym spojrzeniem. Bał się. Nie musiał nic mówić, był jedną z tych osób, która nie dzieli się swoimi problemami, a ja pomimo tego, że nie chciałam musiałam to uszanować. Ścisnęłam pocieszająco jego dłoń, co przyjął z wdzięcznością. Nie ukrywam, że lekki strach z wczorajszego wieczora dalej we mnie siedział, ale robiłam wszystko, aby nie było tego po mnie widać. Jego ciało powoli się rozluźniało, kiedy kontynuowałam pocieranie jego ręki. Uśmiechnął się do mnie z wdzięcznością.
-Zaraz wracam.- powiedziałam zanim zniknęłam za drzwiami łazienki. Moje ciało powoli się odprężało, kiedy weszłam  do kabiny prysznicowej. Gorąca woda jakby zmywała ciężar z wczorajszego dnia. Szklane drzwi kabiny lekko się uchyliły, a ja odwróciłam się tyłem widząc jak umięśnione ciało Harreg’o staje przed moim nosem. Rękami zakryłam moje nagie ciało, jednak nie na długo. Sprawne ręce chłopaka szybko przyciągnęły mnie do jego ciała. Mocno wtulił mnie w swój tors. 
-Przepraszam.- wyszeptał mi do ucha. Staliśmy po prostu wtuleni w siebie, podczas gdy woda obmywała nasze ciała. W powietrzu unosił się zapach kokosowego żelu pod prysznic, którego zdążyłam użyć zanim Harry niespodziewanie zjawił się pod prysznicem. Uczucia, które zaczynałam żywić do tego chłopaka były poza moim wyobrażeniem.
-Przepraszam….
Chłopak zakręcił wodę, sięgając po ręcznik i owijając go wokół swoim bioder. Odwróciłam się tyłem zasłaniając swoje oczy. Zaśmiał się, wychodząc z kabiny.
-Jestem już ubrany, możesz wyjść.- jego pełen rozbawienia głos rozniósł się echem po łazience. Wychyliłam swoją głowę zza szyby, chowając resztę swojego ciała. Stał z ręcznikiem rozłożonym między jego rękami, szczerząc się głupkowato. 
-Zamknij oczy.- nakazałam uśmiechając się na widok jego mokrych jeszcze włosów. Kropelki wody skapywały na jego opalone ciało, odziane jedynie w bokserki. Mój rytmiczny śmiech rozniósł się po pomieszczeniu, kiedy mocno zacisną oczy, powodując lekki grymas rysujący się na jego twarzy. Wyszłam z kabiny podążając w stronę chłopaka, trzymającego ręcznik. Owinął mnie materiałem mocno oplatając moje ciało ramionami.  To co czuje, kiedy trzyma mnie w uścisku to jest coś nie do opisania. Złożył mały pocałunek na moim czole, poczym wyszedł z pomieszczenia.
Wyszłam z łazienki, ubrana i umalowana. Łóżko było pościelone, ale Hareego nie było. Mała karteczka leżała na biurku.
                     „Przyjadę po ciebie dzisiaj o 19, Harry Xx”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz